Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki.
Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie!
No to je sciagają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły!
Wciagają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść... Uuuf, weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z
butami... Zeszły!
Na to dziecko :
...bo to są buciki mojego brata ale mama kazala mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż przestaną
jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty.
Wciągają, wciągają ..... weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach
Jest jesienny deszczowy poranek, mąż jak co sobotę o 5-ej rano wychodzi na polowanie, a żonka zostaje sobie w łóżeczku. Mąż zachodzi na przystanek skąd miał wyruszyć do lasu, gdy nagle stojąc tak trzęsąc się z zimna myśli:
-po jaką cholerkę ja tu stoję zimno, mokro, a tam z łóżku żonka i ciepłe nóżki, pomyślał, pomyślał i zawrócił do domu.
Wchodzi do sypialni żonka smacznie śpi, po cichutku wskakuje pod pierzynkę i przytula się do żony, nagle ona cichym głosem mówi:
- patrz Stefan, a ten mój głupi mąż na polowanie w taką pogodę pojechał
Nigdy nie dyskutuj z dziećmi. Są cwane, przebiegłe i zaskoczą Cię bez trudu. Oto dowód:
Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o wielorybach. Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością, by wieloryb mógł połknąć człowieka. Pomimo, że jest taki wielki, jego gardło jest zbyt wąskie. Dziewczynka upierała się, że przecież Jonasz został połknięty przez wieloryba. Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to fizycznie niemożliwe.
Dziewczynka powiedziała: - Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza.
Nauczyciel spytał: - A jeśli Jonasz poszedł do piekła ?
Odpowiedziała: - Wtedy pan go zapyta.
Przedszkolanka przechadzała się po sali obserwując rysujące dzieci. Od czasu do czasu zaglądała, jak idzie praca. Podeszła do dziewczynki, która w skupieniu coś rysowała. Przedszkolanka spytała ją, co rysuje.
Dziecko odpowiedziało: - Rysuję Boga.
Zaskoczona nauczycielka po chwili odpowiedziała: - Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda.
Nie przerywając rysowania dziewczynka odpowiedziała: - Za chwilę będą wiedzieli.
Na lekcji religii nauczyciel omawia z 5 i 6-latkami10 Przykazań. Właśnie omówili przykazanie o szanowaniu rodziców i nauczyciel spytał: - A czy jest jakieś przykazanie, które mówi o tym, jak traktować braci i siostry ?
Mały chłopiec (najstarszy z rodzeństwa) odpowiedział: -Nie zabijaj.
Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego.
- Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzys.Teraz jest lekarzem."
Na to cienki głosik z tyłu sali: "A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje".
Aby lepiej objaśnić problem klasie, nauczyciel posłużył się przykładem:
- Gdybym stanął na głowie, krew, jak wiecie, spłynęłaby do niej i zrobiłbym się czerwony na twarzy.
- Tak -odpowiada klasa.
- Więc dlaczego, gdy stoję w pozycji normalnej, krew niespływa z głowy do stóp ?
Jeden z uczniów odpowiedział: - Ponieważ pana stopy nie są puste.
Pewnego dnia mała dziewczynka przyglądała się, jak jej matka zmywa naczynia. Nagle zauważyła kontrastujące z brązowymi włosami matki siwe pasma.
Spytała zatem: - Mamo, dlaczego niektóre pasma Twoich włosów są siwe ?
Matka odpowiedziała: - Za kazdym razem, gdy mnie zdenerwujesz lub doprowadzisz do płaczu niektóre moje włosy stają się siwe.
Dziewczynka przemyślała chwilę tę rewelację i odrzekła: - Musiałaś nieźle wkurzyć babcię.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach