Kiedys opiekowalam sie takim psem.Rhodesian ridgeback duuuzy,w czasie buuurzy drzal jak osika na moich kolanach.Pies ktorego nigdy nie zapomne.Na noc trzeba go bylo przykrywac kocykiem a jak sie"skopal" w nocy to przychodzil i tracal nosem i piszczal tak dlugo az wstalam i przykrylam.Najdziwniejszy ze wszystkich psow w mojej karierze petsitter
_________________ Nie ten mily kto piekny lecz ten piekny kto mily:)
Wiem, że to nie jest pora nocnych marków, ale wątek luźny, więc chcę się pożalić
Mam dość uczenia się do głupiego egzaminu na prawo jazdy.
Koniec żalów.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
hehe ~~ w sensie uczysz się do pisemnego czy praktycznego? ja zdawałam 7 razy, w tym dwa razy pisemny, jakoś poszło. A ostatni, czyli właśnie siódmy egzamin jechałam samochodem nr 7 xD i z takim fajnym egzaminatorem-dziadkiem, co usiłowął mi podpowiadać hihi
już po kilku próbach miałam dość i chciałam zrezygnować ale mnie rodzina pilnowała. no i jest - za ok 2 tygodnie dostanę papierek i będę zasuwać samochodem po szosach a przyda się, bo dzisiaj maszerowałam do ogrodniczego na piechotę i nie zdążyłam przed zamknięciem
ale spoko, nie poddawać się, to jakoś pójdzie kiedys miej cierpliwość, jak do kwiatków
Aniu, nie przejmuj się. Ja jeżdżę samochodem już chyba, ło matko, przeszło 20 lat. Kiedyś do gazety była dołączona płyta z testami. Nie zdałam... Na swoje usprawiedliwienie mam to, że nie zaznaczyłam żadnej błędnej odpowiedzi ale nie zaznaczałam wszystkich dobrych. Te testy są strasznie głupie.
Mam dość uczenia się do głupiego egzaminu na prawo jazdy.
Dolli, testy to pestka!! Ja miałem zero błędów, plac też dobrze poszedł, ale jazda po mieście... to już mi się za pierwszym, ani za drugim razem nie udało Zwalam wszystko na naprawdę duży ruch i opieszałość egzaminatora. Dzień wcześniej mój instruktor powiedział mi, że już bardzo dobrze jeżdżę, szczerze mówiąc też czułem się dosyć pewnie. No ale cóż, wszystko zależy od odrobiny szczęścia i sytuacji na drodze.
Do testów się nie zniechęcaj, przysiądziesz ze 4 dni i opanujesz, co głupsze wkujesz. Powodzonka!!
ee tam, to, że instruktor powie ci, że4 dobrze jeździsz i poczucie pewności guzik daje... Egzaminatorzy zrobili się czepliwi ostatnio i za byle co potrafią nie przepuścić (raz nie zdałam za to, ze jeździłam wg niego trochę zbyt niebezpiecznie, co objawiło się np. omijaniem zaparkowanych przy chodniku samochodów ze zbyt małej odległości - choć wg mnie była wystarczająca, a nigdzie nie jest w przepisach określone, jaka to ma być odległość... ale cóż, takie życie...) ważne że wreszcie w środę udało mi się zdać i mam z tym spokój :]
Ja zdawałam rok temu w czerwcu. Udało się dopiero za trzecim razem, testy na szczęście za pierwszym. Jak przerobisz wszystkie pytania z testów to nie ma siły - musisz zdać. To nie jest trudne. Jestem pewna, że świetnie sobie poradzisz. Wierzę w Ciebie Aniu!
A kiedy ten egzamin? To będziemy kciuki trzymać wszyscy za Ciebie!
Mi się udało za pierwszym podejściem zdać ten egzamin Za to oblałam wewnętrzny, ale to szybko nadrobiłam. Na państwowym na placyku przejechałam po pachołku, ale egzaminator miał dobre serduszko i "nie zauważył". Głupi ma szczęście, a teoria jest do wykucia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach