Potraktuj sprawę tak czy owak ulgowo, i zwal potem winę na egzaminatora
O, i to jest dobra rada
Gdy pisałam o ulgowym traktowaniu całej sprawy i wmawianiu sobie, że to jest TYLKO prawo jazdy, chodziło mi nie o to, że umiejętności jeżdżenia można bagatelizować. Broń Boże. Miałam na mysli fakt, że bez prawa jazdy naprawdę można żyć. Choć jest ono niezmiernie przydatne. U nas w rodzinie NIGDY nikt nie miał samochodu. Jeździć w miarę często autem (jako pasażer) zaczęłam dopiero, gdy mój małżonek kupił (opisanego Ci już, Tellerciu) dużego fiata. Nigdy nie tęskniłam i nie marzyłam o prawie jazdy. Troszkę mi się odmieniło, gdy kupiliśmy nowsze autko Wszędzie chodziłam na piechotę, a jeśli miałam dość - mąż mnie podwoził. Spróbować postanowiłam trochę dla hecy
Teraz marzę o ładnym malutkim citroenku, albo mikrze czy zgoła "cieniasku", ale jesli nie zdobędę papierka i nie będę jeździć autkiem, to nie będzie to wielki dramat.
Nasze wspólne autko nie nadaje się do jeżdżenia dla mnie, bo jest zbyt ogromne. Bardzo niepewnie się w nim czuję i nawet przy wysuniętym fotelu... właściwie nie dosięgam nogami do pedałów (Bozia poskąpiła wzrostu).
Duzo bardziej niż o samochodzie marzę jednak o psie... Zbieramy na szczeniaka i wszystkie samochodowe komisy mogą się schować
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Famelio, u nas z ośrodka egzaminowania wyjeżdża sie pod górkę. Jeśli na górze szaleją auta, juz na wstepie trzeba zahamować, zaciągnąć ręczny, a potem z niego ruszyć. Na wstępie zatem się wyłoże To niemal pewne, jak amen w pacieżu. Wiem, że gdy uda mi się wyjechać na miasto - nic już nie będzie gorsze i z pewnością dam radę
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Aniu spokojnie, ja już po tych trzech razach wiem, że egzamin jest "do zdania", nie widzę żadnej winy egzaminatorów (raz nawet miałam kobietę) a tylko i wyłącznie swoją. Żal mi tylko pieniążków no i... mówiąc szczerze nie jestem przyzwyczajenia do porażek. I to mnie najbardziej boli
Bardzo jesteś uczciwa. Mam znajomą, która zwlekała ze złożeniem podania o egzamin do czasu aż... jej ciąża stanie się widoczna. Mówiła otwarcie, że ma problemy z samochodem, jeździć umie bardzo średnio, ale liczyła na to, że nikt nie zdobędzie się na odesłanie z kwitkiem kobiety ciężarnej....
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
I miała rację - bratowa mojej koleżanki zdawała w ciąży i to mocno zaawansowanej. Egzaminator był bardzo dla niej miły i delikatny bo bał się, że mu tam urodzi no i na koniec mówi do niej "ok, zaliczę pani ten egzamin, ale zanim wyjedzie pani na główne drogi proszę poćwiczyć z mężem na jakichś mało uczęszczanych"
Szkoda że nie zdążę mieć mocno zaawansowanej ciąży do środy
Szkoda że nie zdążę mieć mocno zaawansowanej ciąży do środy
Ale poduszkę chyba zdążysz kupić ?
W każdym razie obu forumowym zdającym życzę powodzenia Nie dajcie sie instruktorom, egzaminatorom i czterokołowym potworom
Dolliania napisał/a:
Nasze wspólne autko nie nadaje się do jeżdżenia dla mnie, bo jest zbyt ogromne.
Dollianiu, Ty jeszcze zobaczysz kiedyś - duże jest najlepsze
Ja uwielbiam wielkie samochody - jednym z moich ukochanych był Ford Transit
Pół roku temu jeszcze miałam moje ukochane kombi, za którym ciągle bardzo, bardzo tęsknię Może moje nowe autko jest piękniejsze (no dobra, na pewno jest ), ale... w życiu nie tylko uroda sie liczy Straciłam bagażnik do wożenia psiarni, a i jak jakiegoś krzaczora większego chcę przytargać, to muszę się męża prosić Już postanowiłam, że mój następny samochód będzie ciężarówką
No i, oczywiście, w dużym jest bezpieczniej
Ja też tak uważam ... a zwłaszcza od czasu gdy kobita usiłowała mi wjechać w drzwi kierowcy na skrzyżowaniu w Płońsku (tam są teraz światła). Gdybym miała małe auto... raczej bym tu z wami nie rozmawiała.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach