Pigula, piękna koteczka! To o niej czytałam Wiem już, skąd to nieporozumienie z czarną barwą. Gdy napisałaś posta o braniu koteczki, jedna z forumowiczek wkleiła pod nim zdjęcie smoliście czarnych kociaków - chyba dlatego tak mi się skojarzyło. Florka jest cudna. Piękna po prostu. Jak wszystkie brytki, zresztą
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
To był fatalny dzień! Potrącił mnie samochód! Tak, tak. Wielki Pe pokazał mi, czym się bawił, gdy był małym ludziem... Mówił na to "zdalnie sterowany". Próbowałem tego Zdalniesterowanego zatrzymać łapką, ale nie do końca mi się udawało. Wciąż mi uciekał. Anka, nie wiem dlaczego, pękała ze smiechu, gdy ganiałem za czerwonym Zdalniesterowanym, by mu spuścić manto. Będzie mnie tu potrącał! To wcale nie było zabawne! Gdy go już wreszcie pokonałem, nagle... w domku pojawiło się mnóstwo ludzi!! Nigdy nie widziałem aż tylu. Krzyczeli, śmiali się, coś grało! Wszyscy, bez wyjątku, siedzieli w czarnym dużym pudle. Lubię się za tym pudłem chować, ale nie wiedziałem, że inni też lubią. To pudło nigdy nie gadało, nie grało, zawsze stało cicho i każdy Czesio mógł spokojnie za nim spać! Nagle okazało się, że ono wcale nie jest dla Czesiów! Wielki Pe usiadł w fotelu i śmiał się ze mnie, bo wciąż wskakiwałem za pudło, aby wyłapać, upolować tych wszystkich ludzi. Oni wcale się mnie nie bali, i wcale a wcale nie mogłem ich znaleźć za tym pudłem! Byli w środku, a jednocześnie wcale ich nie było. Nagle, zaczęli strzelać do mojego własnego Pe! Skrobałem w nich obiema łapkami, podskakiwałem, ale oni nic sobie nie robili z mojej napaści! To było straszne... Do pokoju wpadła Anka i wzięła mnie na ręce, i przytuliła. Potem posadziła mnie na miękkim małym foteliku i ciągle głaskała. W pudle pojawił się las, i ludziowie biegali, i troszkę się bałem zwłaszcza jak spadało drzewo. Leciało wprost na mnie, więc się skuliłem, i... nic. Uff!! potem wszystko było bardzo ciekawe. Pe nie został zastrzelony, tylko sobie patrzył w pudełko. Ja też patrzyłem. Było fajniej niż na wojnie, na którą chodzimy codziennie z Pe. Ta wojna też dzieje się w pudełku. Pe wytłumaczył mi, że tamto pudełko to monitor.
Ale to, przed którym siedziałem sobie z Pe dzisiaj, to z lasem i ludziami, było duuużo większe od monitora. Bardzo kolorowe. Błyskało i hałasowało. Było super.
Ale każda zabawa ma swój koniec. Gdy już już miałem pomóc pewnemu ludziowi i pacnąć łapką jego przeciwnika, Anka wsadziła mnie do transportera. I pojechaliśmy... Ehhh, znów jakiś niedobry ludź chciał być miły i znów nabierał Ankę, że wszystko odbywa się dla mojego dobra. A ona niby taka madra a dała się oszukać! Gdy tylko wzięła mnie na ręce, by pokazać, jaki jestem śliczny - dostałem najprawdziwszy zastrzyk!!!! Taaaaaaaką igłą! Anka zamiast mi współczuć - cieszyła się. Po prostu sie śmiała i cieszyła, bo podobno przytyłem całe kilo i jestem dużym kotkiem. Jako duży kotek nie mogłem zrobić jej zawodu i nie płakałem wcale wracając do domku. Teraz oczka mi się kleją... Podobno to był spisek, zabrali mnie na ten okrutny zastrzyk wieczorem, bo po nim małe kotki doskonale śpią... Pe i Anka wspomnieli temu okrutnemu gościowi, że może wreszcie "prześpię całą noc"... Cóż, jeśli tak się stanie pobawią się ze mną myszą jutro w nocy - gdy wrócą z kolejnego wesela Pozdrawiam forumowiczów. Czesio.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
A my już z Florcią po pierwszej nocy w nowym domu. Wg. mnie, to ona oprócz stresu ma w tej chwili RUJĘ! Bidula, jak gdzieś obok człowiek przejdzie to wywala dupinkę do góry i weź mnie, głaszcz mnie (no i dodatkowo, kilka pomarańczowych plamek na podłodze)...
Wieczorem zasnęła na kanapie (zrobiwszy piękne sioo do kuwety), potem... 6 rano (obudziłam się i ja na sio ), a tu kupsko na kanapie, że hej. A Flora wpakowała się do kuwety i tam siedzi. Jak się wejdzie do łazienki, wyłazi na głaskanie (z kuprem w górze), a potem zwrot i siedzi w kuwecie). Sioo, dziś jeszcze nie zrobiła... w kuwetce sucho, a w mieszkaniu nie czuć (żeby się zdarzyło w innym miejscu).
No i mam zagwostkę...
Wiem, że w poprzednim domku tymczasowym, korzystała z zakrytej kuwety i wie do czego ona jest. Dlatego i ja kupiłam jej taką (wyjęłam tylko drzwiczki, żeby strachu nie było).
Na razie siedzi i nie chcę jej wyganiać, ale jak jej wytłumaczyć, że to WC nie przesiadywalnia.
Pomysł niezły, tylko ja byłam rano tak zaspana... Automatycznie posprzątałam kupsko, koc z kanapy wrzuciłam do pralki, dałam koci jeść i siuuuuup do łóżka. Nie pomyślałam...
to ona nie kastrowana?wydali ci ja przed kastracja?jestes pewny?bo niepokoja mnie te plamki na podłodze,moja maja brudziła podłoge,okazało sie ze to ropomacicze Czy ja dobrze zrozumiałam ze zostawiła qupala na kanapie?to moze byc oznak riu(znaczenie) ale takze problemow zdrowotnych,przebadajcie ja dla pewnosci,badania krwi i moczu,tym bardziej ze nie znacie jej przeszłosci
_________________ gefaehrlich
Beeilen wir uns die menschen zu lieben,,,dir zu liebe
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach