Nie jest kastrowana, ale na 100% będzie. Ja ją mam od wczoraj, jak wcześniej pisałam ona jest wzięta z fundacji (tam, dziewczyny ją zabrały od babeczki, która chciała jej się pozbyć bo miejsca w domu zabrakło dla kociny).
Siedzi bidula w tej kuwecie, sioo nadal nie ma. Wydaje mi się, że to stres, ruja i ew. kłopoty zdrowotne razem. w
W poniedziałek pójdziemy do weterynarza i dogadamy się w sprawie jej zdrowia i ew. terminu sterylki (chyba, że nie zrobi sioo do jutra, to pójdziemy do weta jutro).
Żeby ona sierotka chciała zrobić siku, a ja mogłabym jej pobrać... to, badanie ogólne mogę jej w pracy od ręki zrobić (puścić, jako swoje). Nie wycisnę z niej na siłę...
ja bym nie czekała do jutra,bo moze ona sie zatkała?kamienie ma?a przyspieszylo sie wszystko w wyniku stresu?macałas jej pecherz?bo jezeli jest wypełniony a ona ise nie załatwia to moze sie to zle skonczyc
_________________ gefaehrlich
Beeilen wir uns die menschen zu lieben,,,dir zu liebe
Dobrze Ci dziewczyny radzą.
Po pierwsze obadaj jej pęcherz, jeśli masz możliwość zmierz temperaturę. Ona może mieć wszystko (i ropomacicze i problemy z pęcherzem, ale może też się nie załatwiać z powodu zmiany miejsca)
Powinnaś ją zabrać do weterynarza (zwłaszcza że to leciwy kot, zmienił miejsce no i coś się dzieje)
i rzeczywiście sposób na załatwianie się kota do kuwety taki jak napisała JD jest bardzo skuteczny. Wszystkim moim kotom tak robiłam (zbierałam siuśki papierem toaletowym z podlogi i wyciskałam do kuwety, a potem wsadzałam kota), tylko Gigar od razu i na zawsze skorzystał ze swojej ubikacji bez problemów (ale on w ogóle jest wyjątkowy ... aż wstyd mi chwalić tak własnego kota)
No to ona też, wczoraj zrobiła siku do kuwety (nie mogę powiedzieć)...
Tyle, że dziś jeszcze nie zrobiła nigdzie (ja panikara jestem trochę, a nie wiem czy 1xdziennie to nie za mało na kota).
Martwi mnie tylko to przesiadywanie w kuwecie (traktuje ją, jak budkę).
PS. Termometru w domu nie posiadam (wstyd przyznać, szewc bez butów chodzi). Jutro rano coś z pracy przyniosę.
prawdopodobnie ona tam siedzi bo czuje się bezpiecznie (ale tylko prawdopodobnie)
1x na kota to nie jest za mało, są koty które w stresie potrafią nie siusiać dużo dłużej.
Ale oczywiście to nie zwalnia od pójścia do lekarza. Musi ją obejrzeć, da na pewno coś na robaki, przebada ogólnie, może zleci jakieś dodatkowe badania.
Nowe miejsce i ona chyba czuje się zagrożona dlatego cupnęła w kuwecie i na pewno filuje.Mój Miki jeszcze dzisiaj jak coś nie tak w jego łepetynce to szmyrgnie pod stoliczek między fotelami gdzie ma na wszelki wypadek kocyk i tam cupnie podglądając zza serwety.Tam się chował jak zamieszkał z nami gdy się czegoś przestraszył na chwilę czy dłużej.Teraz mamy pana który nosi nam węgiel na kilka dni i Miki boi się go ,ale ciekawość większa i na wszelki wypadek po fotelu,piecu na szafie jego obserwatorium -aż pan przestanie wnosić wiaderka z węglem..Z kolei poprzedni kot chował się do dużego kartonu w którym był wycięty okrągły otwór,taka bieda -budka jaką zrobił mu syn -bo to był jego kiciuś.Może zrób jej jakiś koszyczek z pałączkiem i czymś przykryj by zmniejszyć przestrzeń wokół niej bo chyba to też dla niej nieoprzyjazne,to nowe otoczenie,nieznane odgłosy,jak również zapachy a w kuwecie pachnie nią.Trochę to wszystko potrwa bo kotka nie jest młoda a u starszych kotów adaptacja jest długotrwała.
Moja znajoma ma 4 syjamy i wzięła do siebie sierotkę Klarcię,która po śmierci pani wegetowała w pustym mieszkaniu około pół roku i wylądowała u weta w celu uśpienia..Mimo,że jest u niej już 2 miesiące to nadal mieszka na szafie z jadalnią i kuwetką,zezwala jedynie na incydentalne głaski-kotka ma12-14 lat,boi się kotów,wszystkiego- nadal nie ufa opiekunce.
Moniq, Jagoda... dzięki za mądre posty... Trochę mnie uspokoiłyście... Kicia ma transporter z kocykiem w środku (postawiony w cichym kącie pokoju), ale ta łazienka jej przypasowała do gustu. Ma ciepły kocyk położony na pralce (tam też jej się nieźle siedziało). Jest też kilka kątów, gdzie może się schować.
Teraz, trochę wyszła na mieszkanie...
Obecnie siedzi na kanapie i mrużąc ślepka popatruje, jak się pomału szykuję do pracy. Ja dostałam z nerwów biegunki, a ona nic O Jezu...
Do jutra dziewczyny i dam znać, co zastałam rano.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach