Kasia, ja nie mogłam wydobyć głosu. Pozostaje to dla mnie zupełnie niepojęte. W naszym mieszkaniu nie bardzo jest się gdzie schować. Kot ma swoje kryjówki - to oczywiste, ale te sprawdziliśmy w pierwszej kolejności i kilkanaście razy. Zajrzeliśmy nawet do pralki, lodówki, zamrażarki i piekarnika (zamknięty), stworzyliśmy Sodomę i Gomorę na korytarzu. Panele zastawiające wejścia za szafy zostały poodsuwane, wszelkie zakamarki sprawdzone. Mam w domu królika, więc mam też opanowaną mapę dziurek, szpar, zakamarków i "winkli", okazuje się jednak, że NIE w stopniu absolutnie wystarczającym. Uffff...
Teraz ślub najbliższej koleżanki będę wspominać jako "dzień, w którym zaginął kot"
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
U mnie wczoraj było podobnie, ale na szczęście nie daję się nabrać na takie sztuczki. Kocią psychikę mam opanowaną do perfekcji po moim kocie zostawionym u rodziców (to jest dopiero diabeł wcielony)
nasz Gigar ma swoje miejsce za telewizorem pod kineskopem Ale już je odkryliśmy.
A'propos - poznajemy kociaka cały czas. Dwie noce przespane razem, we trójkę (zaznaczam że ani ze mną ani z mężem koty nie spały nigdy).
Mimo że koty mają powtarzalne odruchy i zachowanie, z każdym jest jednak inaczej, zaadoptował się po około 15 minutach, nie chodził i nie nawoływał matki, noc przespal bez jednego miauku. Nie było czegoś takiego jak poznawanie każdego metra mieszkania - od razu chodził wszędzie odważnie.
Jest charakterny i bardzo do nas przywiązany. Nie spędził ani minuty dalej niż na 20 cm od któregoś z nas. Jeśli jest śpiący to nie zaśnie jeśli ja siedzę na kanapie a Konrad na dywanie i tak chodzi bidula "od nos do wos"
Z jedzeniem jest generalnie problem, bo ewidentnie smakuje mu wszystko co jemy my, co leży w zlewie i jest już resztkami tylko nie jego karmą (no chyba że jest to mięsko sparzone)... ale po takim mięsku nie ma zamiaru jeść już suchego
aaaa, no i teraz coś co dotyczy forum - atak na wszystkie kwiatki jest już tak zaawansowany ze każdy listek ma ślad po pzurkach albo ząbkach naszego pupila
alei tak jest rozkoszny i bardzo mądrutki (kuwetę pokazałam mu tylko 2 razy i po godzinie od przyjazdu od razu załatwił w niej wszystko ... zuch chłopak)
W naszym mieszkaniu nie bardzo jest się gdzie schować.
Kochana, to mit i legenda właśnie w pięknym stylu obalona
Dobrze Kasia radzi - przyzwyczajcie się.
Na pociechę powiem, że w ciągu najbliższych dwóch lat odkryjecie, gdzie wasz kot się chowa. Kiepska wiadomość jest taka, że na 99,9 % zdobywanie tej wiedzy opłacicie atakami przerażenia (np. sięgasz do zamkniętej szafki po garnek a tu ci pokrywka podskakuje. Ewentualnie sięgasz po zwiniętą czapkę a ona zwiewa.Etc., etc....)
Mówiłam już, że życie z kotem jest ciekawe ?
Spoko luzik Do jakiego szalonego naukowca mam przesłać kępki sierści????
Do wiadomości forumowiczek - może zechcecie, aby i Wam sklonować, bo Czesio NIE INTERESUJE SIĘ ROŚLINAMI !!!!!!
Moniq, mój też jest szalenie towarzyski. Też koniecznie musi być w pokoju któregoś z nas. Poza tym chyba jednak przyzwyczaił się do tego, że zostaje sam na kilka godzin, bo zaczął jeść podczas naszej nieobecności.
Smakuje mu wszystko, co znajduje się w miseczkach. Już myślałam,że przez moje dogadzanie może nie chcieć jeść samej suchej karmy, ale wczoraj - gdy byliśmy na weselisku - opróżnił miseczkę całkowicie.
No i - NAUCZYŁ SIĘ CUDNIE APORTOWAĆ Przynosi nam myszkę do łózka, my ją rzucamy, a on grzecznie z myszą wraca i kładzie ją obok dłoni któregoś z nas, siadając i oczekując kolejnego rzutu. Co do roślin - nie niszczy ich, ale umyślił sobie, że chce mieć legowisko na półeczce pod monitor, na biurku. Położyłam mu tam ręczniczek i... oddałam koleżance skrzydłokwiata, który do tej pory na owej półeczce królował. Czesiulek zapałał też wielką miłością do swego drapaka. Ostrzy na nim pazurki, postępując po prostu podręcznikowo, nie ruszając mebli i wylegując się na półeczkach. Uwielbia być też masowany po brzuszku. Przewraca się brzuszkiem do góry na przykład na "dzień dobry" i generalnie domaga się tej "psiej" pieszczoty niezliczoną ilość razy.
Co do skrytek - za telewizorem, pod kineskopem to była pierwsza kryjówka (lecz wczoraj go tam nie było, wiem, bo telewizor przewróciłam niemal na lewą stronę )
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Przedstawiam Kizię ,kotkę mojego emigranta.Wiek 4 miesiące,kotka z ogłoszenia w treści prawie jak polskie-oddam kotkę w dobre ręce...Oczy bursztynowe,,wszystko jedząca,wszędobylska,sypia wyłącznie w łóżku,kuwetkowa czyściszka ,też przynosi filcową piłeczkę by jej rzucić ponownie. Pieszczoch niemożebny-relacja syna.Zdjęcia robione telefonem,ale Kizia jest niebieska.
Nie znam się na kocich rasach prawie wcale, ale ona wydaje mi się bardzo blisko spokrewniona z rosyjskim niebieskim. Długie uszka, wąski pyszczek, smukłość... Bardzo mi rosyjskiego niebieskiego przypomina. Piękny kotek.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Nad rosyjskim też się zastanawiałam, ale krótko, bo jest troszkę nie w moim typie - wolę koty masywne, z okrągłą głową, krótkimi uszkami i pyzatym, okrągłym pysiem. Ale piękne są, trzeba im przyznać.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
aportowanie odbywa się również u mnie, ale to wszystkich kotów przypadłość.
Ja jeśli chodzi o jedzenie, to mam surowo od hodowcy zabronione wszystko co inne niż karma sucha i 1-2 x w tygodniu sparzona pierś kurczaka (żadnych innych mięs, nabiału, mleka no to oczywiste, kategorycznie ryb, jajek, generalnie wszystkiego co mały by pożarł od razu w niekiełznanym zapale). Ale niestety (dla kota) zgadzam się z nim. No więc Gigar chcąc nie chcąc jeść suchelce musi się nauczyć (niedobra mama monika)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach