Nie odpuszczam żadnej kwiaciarni po drodze, "w gościach" grzebię tubylcom po doniczkach, papier toaletowy koniecznie od dołu. I uwielbiam twórczy bałagan na biurku (w porównaniu z biurkiem M wygląda jak po tornadzie klasy 5. - w ten sposób odreagowuję pedantyzm szefa, nawet długopisy musi mieć poukładane wg koloru. Rozumiem, że na jego biurku, ale dlaczego na wszystkich ?)
Może mam skrzywienie zawodowe, ale błędy w mowie i piśmie od razu zauważę. Mam koleżankę typu " ą ,ę " i jej pseudointelektualne wywody doprowadzają mnie do szewskiej pasji, a powiedzonka np. ad hop zamiast ad hoc powodują zgrzytanie zębów.
Mnie jest niezręcznie poprawiać cudze błędy, ale jestem na ich punkcie bardzo czuła... Jednym z powodów, dla których ostatecznie zdecydowałam się rozstać z pewnym facetem po prawie trzech latach było to, że on ciągle mówił "kompać się" i "somsiad"
Natomiast bardzo bawią mnie zabawy językiem - i to zarówno na poziomie zdania, jak pojedynczego słowa. Pod tym kątem patrząc, "ad hop", użyte świadomie, bardzo mi się podoba
Dopisane po chwilce: poprawiłam jeden stylistyczny błędzik. Nie powiem jaki, bo się wstydzę
A mi nóż w kieszeni się otwiera jak słyszę, a słyszę często 5 metry 11złote
Ekspedientki w sklepie jak wydają reszty .... proszę reszty , 19 grosze(z akcentem na e)
Ktoś mi kiedyś próbował udowodnić, że forma swetr jest tak samo poprawna jak sweter.
Nie cierpię, gdy mówią traktować za... i uważać jako...
Przykładów, niestety, można podawać setki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach