Uwielbiam, jak AISZO wspomina o swojej teściowej. Czyni to rzadko, ale gdy już wspomni - pół dnia się śmieję pod wąsem. Błagam - zamknijcie wątek o polityce, a zacznijmy o teściowych, albo TZ-ach lub TZ-kach (mężach, partnerach, partnerkach). Na wesoło. Dawno już nie opluwałam swego monitora. Na tekstylnej jakaś zołza (ciekawe dobrawdy, która ) zaczęła temat o dietach, choć wiedziała dobrze, że nie doprowadzi diety do końca - tak myślała, wierzyła głęboko, ale naiwna była jak dziecię. Inne podchwyciły (za ową gamonicą) i o niczym innym od tygodni nie rozprawiają. A mnie... yyy... to znaczy - JEJ, tej gamonicy - nic z diety nie wyszło i teraz głupio mi, tj. jej, czytać... Nawet na zwierzaczkach smutnawo się zrobiło z racji pieska Stokrotki. zacznijmy coś nowego, co nas znów przy kompach zatrzyma do samego rana
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
To ja zacznę o mężu
To było ubiegłej zimy. Mąż wstawał do pracy jak jeszcze ciemno było. Wisiało pranie na suszarce m.in jego czarne skarpetki i moje ciemne szare z różowymi serduszkami. Mąż po ciemku się ubrał i poszedl. Ja wstaję, chcę nałożyć skrpetki. Yyyy co jest? Gdzie moja druga skarpetka? .... Dzwonię do męża i mówię:
-Sam jesteś?
-Tak.
-Weź no zobacz swoje skarpetki.
-ale po co?
-No weź zobacz.
....
- o cholera! dobrze, że nie widać
Inna sytuacja:
Noc. Julka zaczyna marudzić. Zachodzę, a ona mowi - zawołaj mi tata. Wracam do pokoju, patrzę na zegarek: 2 nad ranem. Budzę męża i mówię
-wstawaj, Julka chce żebyś do niej poszedł.
I on wstaje. Zaświeca lampkę, ubiera się...A ja udaję, że śpię Julka już nie marudzi. On idzie do kuchni, wstawia wodę na kawę. Jak zwykle spogląda na zegarek i słyszę:
-Po co ja wstałem? Dopiero 2.
Wraca, rozbiera się i się kładzie spać
A najciekawsze, nie przyznał się do tego. Dopiero wieczorem mu powiedziałam, że wiem
Mi już lepiej Wyrzuciłam z siebie o piesku co mnie bolało i mi lepiej po wyklikaniu tego.. Na rozweselenie towarztstwa:
"Teściowa jedzie na rowerze. Zatrzymuje ją zięć i pyta:
- Gdzie mama jedzie?
- A na cmentarz, synku.
- To dobrze, ale kto przyprowadzi rower?!"
Ulicami miasta uciecha w popłochu starsza kobieta, a za nią biegnie mężczyzna i bije ją deska po plecach. Zatrzymuje go siłą przechodzień i krzyczy:
- Co pan robi tej biednej kobiecie?!
- To nie jest kobieta, to moja teściowa.
- To kantem ją pan walnij, kantem!
- Panie dyrektorze, czy mógłbym otrzymać dzień urlopu, by pomoc teściowej przy przeprowadzce?
- Wykluczone!
- Bardzo dziękuje, wiedziałem że mogę na pana liczyć...
- Kto powiedział: "Ostrożności nigdy za wiele!"? - Zięć zamykając na kłódkę trumnę z teściową.
_________________ "...widzieć pare bobrów, przytulonych nad potokiem,
nie zabijać ich więcej, cieszyc się widokiem,
nie wyjadać ich wnętrzności, nie wchodzic w ich skórę,
w porę zwalczyć instynkt łowcy, wtopić w naturę..."
Ooooo, wredotka!! Ja o teściowej nie napiszę wiele, po prostu nic się specjalnego nie wydarza. Za to o mężu! Tomy całe można pisać. Nikt mnie nie kocha tak jak mąż i nikt nie wyrządził mi tylu fizycznych krzywd co mąż. Tak, tak! Mój mąż się o mnie troszczy i dlatego śmieję się, że gdy on przypadkowo rusza ręką, jak robię błyskawiczny unik. Pewnego razu, podczas bardzo romantycznego wieczoru, miłych chwil i - hmmm, w ogóle... mąż mój tak bardzo niechcąco uderzył mnie w nos, że spuchłam, posiniałam i nos od tamtej pory boli mnie na zmianę pogody. Naprawdę zrobił to niechcący. Innym razem poprosił, abym stanęła bez ruchu, absolutnie spokojnie. Ja - ufna niezmiernie - zrobiłam o co prosił. Nagle przyjemne, ale ździebko za mocne ciepło rozlało mi się po szyi. Krzyknęłam z zaskoczenia (nie bolało, ale zadziwiło) a mój mąż... rzucił się do przeprosin. Gdy oszołomiona zapytałam, co on mi do diaska zrobił, odparł skruszony, że... miałam twardy paproszek między oczkami drobniutkiego łańcuszka na szyi, i paproszek ten od tygodni bardzo JEGO drażni. Wydawało mu się, że paproszek musi być dla mnie także niewygodny i wiele razy próbował go usunąć. Ponieważ ma krótkie paznokcie, nie udawało mu się to. Tym razem postanowił wykorzystać do pomocy ... zapalniczkę.
_________________ Jestem tylko lisem, podobnym do tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie...
http://picasaweb.google.pl/Szarania/Kotek
Pozdrawiam.
Oj wiem cos o "niechcących" cierpieniach Pozdrowienia dla Małego Księcia..
_________________ "...widzieć pare bobrów, przytulonych nad potokiem,
nie zabijać ich więcej, cieszyc się widokiem,
nie wyjadać ich wnętrzności, nie wchodzic w ich skórę,
w porę zwalczyć instynkt łowcy, wtopić w naturę..."
Mój mąż przyłożył mi tylko raz, ale za to efektownie
Byliśmy u jego rodziny i mieliśmy spać w jednym pokoju z kuzynem. Wszyscy już w łóżkach, ja leżałam, NzM jeszcze siedział i kuzyn powiedział coś śmiesznego - nie pamiętam co, ale sprawił, że mnie poderwało do góry, a mąż zrobił pad na poduszkę po drodze waląc mnie łokciem w policzek aż zadudniło. Obaj rzucili się na ratunek, a ponieważ NzM wrzeszczał do kuzyna "Daj coś zimnego !!!" tamten wyskoczył na balkon i złapał jedyną rzecz jaka wydała mu się stosownie zimna.
Rumor zwabił ciotkę, która mało nie zeszła na zawał, bo otworzywszy drzwi ujrzała leżącą na łóżku drobną Jolusię, którą dwóch chłopów wali po twarzy... brytfanką z resztkami nadziewanej kaczki
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach