Do vojtka:
Wiedziałam,że producenci roślin doniczkowych to oszuści ale nie wiedziałam,że aż do tego się posuwają.Faktycznie zauważyłam,że często się tak zdarza,że roślina kupiona np. w supermarkecie szybko marnieje.Jest jakiś sposób,żeby temu zapobiec?Nie wiem czy dobrze cię zrozumiałam.Chodzi o to,że nawozimy w domu rośliny które mają jeszcze w ziemii duże zapasy nawozu i je przenawożamy?I to jest jedyna przyczyna marnienia roślin przyniesionych ze sklepu?
Jeśli z przyjemnością podzielisz się ciężko zdobytą wiedzą z innymi to może podał byś mi przepisy na podłoża odpowiednie dla gatunków roślin jakie mam w domu?Zgadzasz się na to?
Te dwa czynniki to baza. Do tego dochodzą takie składniki jak drugi rodzaj torfu, kompost z ziemi liściowej, która ma większe gruzełki i jest przez to bardziej porowata, piasek, perlit, wapno dolomitowe. Wszystkie te czynniki są dodawana w zależności do jakich roślin ma być dana ziemia użyta w odpowiednich proporcjach.
Dobra ziemia uniwersalna to dwa rodzje torfu, ziemia kompostowa, liściowa, piasek i perlit. Do tego dodawane jest wapno dolomitowe tak by ziemia miała odczyn lekko kwaśny, właściwy dla wielu roślin. Skład takiej ziemi zapewnia właściwą strukturę /bardzo ważny czynnik/, odpowiednie właściwości sorbcyjne /tzn. właściwość gromadzenia wody i soli mineralny i w miarę potrzeby oddawania roślinie/. I jeśli ma się wiedzę jakie są potrzeby danej rośliny można kupić ziemię bez nawozów i samemu dodać kupną mieszankę nawozów przeznaczonych dla danej grupy roślin. Ale wówczas musisz policzyć ile jej potrzeba na np. mały 5 litrowy worek. Chodzi o to, by nie dać za dużo, bo zasolisz podłoże i roślina i tak nie będzie mogła ich pobrać.
Mówiłam, że do roślin kwasolubnych możesz kupować ziemię do azali, bo do tej ziemi nie dodaje się wapnia i ma zwiększoną zawartością bardziej kwaśnego torfu. Natomiast strukturę i właściwości sorbcyjne mają takie same.
Sprawa nawozów jest o tyle istotna by wiedzieć czy są czy ich nie ma. Jeśli są /na ogół/ to dokarmiać zaczynamy po tych 4-6 tygodniach.
Więc poroces produkcji wszystkich ziem zapewnia ich właściwe warynki powietrzno-wodno-sorbcyjne. Dlatego skupiamy się na odczynie, by nie posadzić np. azali do ziemi zwapnowanej.
Ja ostanio zaczęłam kupować ziemię dwóch producentów "Krone" oraz naszą krajową z krakowskiej firmy Belvita. Ta zawiera nawóz osmokote w osobnej torebce, który mieszamy sami przed sadzeniem.
Ja jeśli decyduję się kupić kwiatka w markecie zawsze go przesadzam.
Przez dzień lub dwa nie podlewam. Taki podsuszony wyjmuję z doniczki, wytrząsam tyle ziemi ile się da i wsadzam do tej samej doniczki, lub jeśli to konieczne do większej.
Witam
To może przenieś się na hydroponikę i problem z podłożem ma się z głowy, częstotliwość podlewania też. Uzupełnia się tylko poziom wody w osłonce. Co do wody to ja stosuję wodę z RO.
Deszczówka też jest dobra, to że trzeba przeczekać pewien czas zanim się ją nabierze jest bardzo ważne, pózniej jednak powinno się taką wodę przelać dodatkowo przez bibułkę.
Można też stosować wodę przegotowaną odstałą przez jakieś 2 tygodnie.
Można używać wodę demineralizowaną lub wywietrzałą mineralną.
Pozdrawiam Iwona
Gość
Wysłany: 23 Marzec 2006, 02:32
pozwol Iwonka, ze sie z toba nie zgodze. To co proponujesz -hydroponika - jest dobre w przypadku "trzymania" 2-3 jakis tam kwiatow. Nie sprawdza sie zupelnie jezeli chodzi o rosliny wymagajace bardzo przepuszczalnego podloza i w ogole roslin pochodzacych z okolic pustynnych i polpustynnych. W takim wypadku podloza mineralnego lub jego substytutow nie jestes w stanie zastapic niczym. A jezeli masz jakies pomysly - chetnie "popolemizuje"
Wojtku ja też się z tobą nie zgodzę, hydroponika jest polecana również do kaktusów, a co do przepuszczalności podłoża to takich warunków glebowych wymagają storczyki, a ja uprawiam je właśnie w hydroponice.
Każda roślina jest się w stanie zaadoptować do hydroponiki.
Pozdrawiam Iwona
oj, bedziemy kruszyli kopie. na to forum trafilem z kaktusowego forum, jestem tez jednym z niewielu ludzi piszacych po polsku o roslinach stref pustynnych i polpustynnych(nie tylko o kaktusach), a chyba jedynym Polakiem, ktory posiada burseraceae. To ze hydroponice mozna stosowac dla prawie kazdej rosliny to wcale nie oznacza, ze sa to dobre warunki dla wielu rodzajow czy gatunkow. Posiadam w swojej kolekcji rosliny, ktore wymagaja kilkumiesiecznych okresow przerwy w wegetacji i w tym czasie idealnie suchego podloza, sa to takze rosliny, ktore nie powinno sie w zadnym wypadku wspomagac nawozami. w takiej sytuacji stosowanie hydroponiki nie ma najmniejszego sensu - wg mnie. Proponuje tez abys - jezeli bedziesz miala ochote opisala ta nowoczesna i ostatnio modna metode hodowli i produkcji roslin
Gość
Wysłany: 23 Marzec 2006, 09:50
i dodam jeszcze jedno do umieszczonych przez ciebie linkow. Artykuly, ktore przywowlujesz w swoim poscie nijak sie maja do profesjonalnej hodowli kaktusow. Autor wypisal totalne bzdury o wyzszosci hodowli hydroponicznej nad hodowla w podlozu mineralnym. Przede wszystkim nie orientuje sie jak hoduje sie kaktusy i stad opisy sposobow hodowli. Metody opisywane w tych artykulach sa pewnym odbiciem badan nad masowa produkcja roslin na handel, roslin slabych, zyjacych tylko kilka lat, nieodpornych na choroby, pasozyty. Tego typu fabryki freaks prowadza od dawna Holendrzy, Koreanczycy a ostatnio na masowa skale Chinczycy. jest ona takze stosowana na szeroka skale przez Amerykanow produkujacych rosliny z matryc komorkowych. Z amatorska i profesjonalna hodowla nie ma to nic wspolnego
Wojtku z czasem przedstawię tą metodę od stóp do głów z użyciem zdjęć, postaram się także przystosować do niej jakiegoś kaktusa ( narazie nie mam żadnego ale jak zakupię to opiszę co i jak), co do roślin wymagających suchego kilkumiesięcznego okresu spoczynku to spośród roślin popularnych mam hipeastra i np gloksynie ( no chyba że masz na myśli jeszcze inne bardziej wymagające) a te mam w hydroponice. Gloksynie się dopiero budzą, ale to już 3 lata takiej uprawy i mają się dobrze. Nie wiem natomiast o jakie konkretnie rośliny ci chodzi, szczególnie zainteresowały mnie te których się nie nawozi. Jak mi podasz nazwę choć jednej i dostanę ją w sklepie to czemu nie mogę poeksperymentować i zobaczyć jak to dalej się potoczy, i wtedy napisać jakie są moje spostrzeżenia i czy da się taką roślinkę przystosować.
Cieszę się że są odmienne zdania na ten temat, gdyż może nam z tego wyjść dobry i pouczający artykuł, i napewno oboje się czegoś nauczymy a także skorzystają na tym inni uczestnicy tego forum.
Pozdrawiam Iwona
Gość
Wysłany: 23 Marzec 2006, 10:08
Oczywiscie Iwona, nie chcialbym abys sobie pomyslala , ze usiluje ci wywiercic dziure w brzuchu czy sprzeczac sie. Mam nadzieje, ze z tej dyskusji do ktorej wkrotce zapewne wlacza sie inni wyniknie duzo pozytecznych informacji dla forumowiczow. Co do burser to chyba sa w tej chwili w Polsce nieosiagalne, ja mam rosliny sciagniete z Meksyku i Kalifornii, a jak wygladaja mozesz zobaczyc wpisujac w google elephant tree. Burser nie nawozi sie z tego wzgledu, ze okresy wegetacji tej rosliny sa uzaleznione od warunkow atmosferycznych przy zbyt niskiuch i zbyt wysokich temperaturach przechodza w stan spoczynku, a sa to jedne z niewielu roslin wystepujacych w naturze, ktore maja ciekawa ceche: pod luszczaca sie kora (podobna do kory brzozy) w kolorze od brazowego , prtzez odcienie czerwieni, pomaranczowy, zolty az po srebrny kolor znajduje sie warstwa chlorofilu, ktora umozliwia fotosynteze nawet w okresie kiedy roslina wydaje sie byc w stanie spoczynku
Ladne zdjecia sa na stronie http://www.calflora.net/b...ephanttree.html zdjecia przedstawiaja Bursera microphylla
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach