Witam, mam duży problem z rododendronem - nie chce kwitnąć, ma co prawda jeszcze chwilkę, ale boje się, że nie pokusi sie o kwitnienie podobnie jak ostatnie dwa lata - ma jedynie spory przyrost masy liściowej. Jest posadzony w ziemi torfowej w zacisznym, słonecznym miejscu, nawożony nawozem dla rododendronów, podsypany korą, sumiennie podlewany, ale nie chce kwitnąć . Czy coś robie nie tak? Pomóżcie proszę: jak zachęcic go do kwitnienia!!!
_________________ Zaglądaj tam, gdzie widzisz kwiat, tam dobre serca mają, źli ludzie kwiatów nie trzymają
Po sezonie albo na wiosnę przycinasz go czy nie?
Jeśli sobie tak poprostu rośnie bez ingerencji to nie wiem jaka jest przyczyna. Rododendrony żyją w symbiozie z grzybami może tego im zabrakło. Można kupić w sklepach ogrodniczych mikoryzę w strzykawkach. Polewa się nią korzenie. Może pąki są zjadane przez jakiegoś robala. Urwij jeden pąk i przekrój go. Zobaczysz czy jest brązowy czy zielony. Mój też nie kwitnie ale dlatego bo ma fytoftorozę i trochę przemarzł.
Piszesz, że ma spory przyrost masy liściowej, a to jest sygnałem, że jest za dużo azotu. Przestań nawozić. W tym roku prawdopodobnie masz go już z głowy jeśli nie zawiązał pąków. A jeśli zawiązał to co się z nimi dzieje.
Gdyby było wiadomo ile razy go nawoziłaś, czy posadziłaś go do kwaśnej ziemi. Ziemia torfowa nie koniecznie jest kwaśna. Jest też taka do której dodane jest wapno i nawozy.
W odpowiedzi na pytania: co do torfu to faktycznie nie wiem czy byl kwaśny - może go przesadzić i "otulić" kwasnym podłożem? Nie przycinałam go nigdy, paki ma zielone, żadnych robali na nim nie ma, nie ma również fytoftorozy, nie przemarzł. Nawożony byl 2 razy w roku zgodnie z info na opakowaniu tego nawozu na opakowaniu dla rododendronów (nie pamiętam nazwy, ale sprawdzę). Pąków kwiatowych nie widzę... Może w tym roku faktycznie nie dostanie żadnego nawozu i zobaczymy...
Dziękuję i pozdrawiam
_________________ Zaglądaj tam, gdzie widzisz kwiat, tam dobre serca mają, źli ludzie kwiatów nie trzymają
U mnie w nocy z czwartku na piątek był mróz prawie -19 st. i chyba zmarzł mi rododendron - ma zwinięte w rulonik listki. W ub.roku mimo ostrej zimy było wszystko ok., a teraz było ciepło i nagle takie mrozisko.
Czy jest szansa, że od korzenia odbije, bo zgodnie z zaleceniami (gdzieś wyczytałam), najważniejsze są korzenie - które były dokładnie otulone. Ten rododendron ma już ładnych kilka lat i jest spory, nigdy do tej pory nie okrywałam go i było wszystko ok.
Elenko, myślę, że niekoniecznie zmarzł. Moje w czasie mrozów też nie wyglądają ciekawie ale jak tylko temperatura się podnosi to wracają do normy. Może z Twoim też tak będzie.
Dzięki Zoe - chyba z tydzień teraz przyjdzie mi czekać - bo wszystko zmarznięte na kamień a przed tymi mrozami nie podlewałam go bo było sporo deszczu i ziemia pod nim była wilgotna.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach