Dzisiaj kupilam dwa nowe piękne storczyki (promocja z leroy merlin - 20 zł za sztukę!) z czego jak się niestety okazało - jeden ma na spodzie liści jakieś czarne plamki (oczywiście nie widziałam ich w sklepie). Niestety podejrzewam, że to może być grzyb
Szukałam już tutaj jakiś postów na ten temat, ale znowu nie udało mi się nic konkretnego znaleźć
Jak moge go usunac i wyleczyc storczyka? Bardzo proszę o odpowiedź...
Ze swojego doświadczenia mogę poradzić - storczyki są dość "specyficzne" choć nie tak trudne jak się wydaje i najlepiej "uczyć się" ich na jednym egzemplarzu. Kupienie kilku naraz przez osobę początkującą może się skończyć utratą wszystkich
Famelia - na tą poradę już zdecydowanie za późno, bo storczyki są już moją własnością. I mam nadzieję, że z Waszą pomocą w moich rękach nie stanie im się żadna krzywda - przy pierwszym storczyku nie wpadłam na ten pomysł, żeby cokolwiek z kimkolwiek konsultować. Daję mu 50% szans na przeżycie, a w tej chwili nie ma on żadnych walorów estetycznych (nie licząc doniczki), więc dlaczego miałam nie kupować nowych?
A teraz do rzeczy: oto jest jeden z moich nowych nabytków
A oto jego listki (dodam, że pod spodem wyglądały one jak zachlapane błotkiem, więc je przetarłam wilgotnym wacikiem, bo miałam nadzieję, że to tylko takie ślady od zachlpania, ale widzę, że pod spodem odznaczyły się już na stałe delikatne przebarwienia - mam nadzieję, że będą widoczne na zdjęciach):
Może moja porada zadziała teraz i "opanujesz" pielęgnację falków zanim kupisz następny który znów dostanie 50% szans piszę tylko dlatego, że wiem jak to jest stracić storczyka (mój miał 30 kwiatów, był naprawdę piękny)
Nie wiem co oznaczają te kropki, może wyszukaj na podanych przeze mnie stronach - odpowiedź znajdziesz w kilka minut a na czyjąś odpowiedź możesz czekać znacznie dłużej.
Ale mogę poradzić jedno - odizoluj go od innych. Bo jeśli to jakiś grzyb lub inne paskudztwo - może być zaraźliwe.
Famelia - przypominam tylko, że mój pierwszy storczyk został doprowadzony do takiego stanu przez moją rodzinę, która najwyraźniej mnie nie słuchała jak tłumaczyłam im co i jak...
Co niektórzy na tym forum już nauczyli mnie, że żeby dostać poradę to i tak najlepiej poszukać jej samemu. Więc i tym razem to zrobiłam. Ale nawet na zdjęciach, które przedstawiają różne choroby storczyków ja nie jestem w stanie określić, co dotyka mojego. Dlatego napisałam, że podejrzewam grzybicę, ale skąd ja to mogę wiedzieć na pewno? Czy w związku z tym, że nie jestem ekspertem (i nigdy nie będę!) mam mieć zakaz hodowania kwiatków na własny, domowy użytek? Bo tak mi trochę wynika z Twojej wypowiedzi...
Wydaję mi się (co powtarzam po raz kolejny), że do tego jest to forum, do tego się tutaj zarejstrowałam i dlatego Wy wszyscy tu jesteście, żeby pomagać sobie i służyć radami (co swoją życzliwością potwierdziły np. Zoe i Petra - jeszcze raz bardzo Wam dziękuję), ale widzę, że niektórzy mają z tym wielki problem, za to wielką łatwość w częstowaniu zgryźliwymi uwagami. Nie rozumiem Cię Famelia - przecież wcale nie musisz odpowiadać na moje posty, jeżeli twierdzisz, że na to nie zasługuję...
P.S. mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam tym, że post nie tyle dotyczy kwiatka, a emocji z nim związanych...
Famelia - przypominam tylko, że mój pierwszy storczyk został doprowadzony do takiego stanu przez moją rodzinę, która najwyraźniej mnie nie słuchała jak tłumaczyłam im co i jak...
... Czy w związku z tym, że nie jestem ekspertem (i nigdy nie będę!) mam mieć zakaz hodowania kwiatków na własny, domowy użytek? Bo tak mi trochę wynika z Twojej wypowiedzi...
... widzę, że niektórzy mają z tym wielki problem, za to wielką łatwość w częstowaniu zgryźliwymi uwagami. Nie rozumiem Cię Famelia - przecież wcale nie musisz odpowiadać na moje posty, jeżeli twierdzisz, że na to nie zasługuję...
... mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam tym, że post nie tyle dotyczy kwiatka, a emocji z nim związanych...
Droga asiazett:
Po pierwsze, mój storczyk również został zabity przez osoby mające się "opiekować" nim pod moją nieobecność - tym może Twoj wątek przykuł moją uwagę i dlatego - nie wiem czy zauważyłaś, pierwsza zareagowałam na Twój post, kierując Cię na potrzebne strony (które mnie wtedy pomogły, a jestem równie "zielona" jak Ty)
Po drugie, nie zakazuję Ci hodowania kwiatków - jesli o mnie chodzi możesz jutro kupić piętnaście sztuk orchidei, po 150 złotych każda, ale chyba nie o to chodzi, żeby wyrzucić naraz 15, bo popełniło się ten sam błąd. Lepiej uczyć się na jednej. Podkreślam, piszę to wiedziona własnym doświadczeniem i nigdy tego nie kryłam.
Po trzecie proszę wskaż mi fragment w którym stwierdzam, że nie zasługujesz na odpowiedź. Wręcz przeciwnie - uważam, że odpowiedź już jest w necie i wystarczy jej poszukać, jeśli zależy nam na szybkim ratunku dla rośliny - jak widzisz osoby które obsypujesz miłymi słowami dość rzadko Ci odpowiadają. Tylko ta wredna złośliwa Famelia chca Ci zatruć życie swoimi niepotrzebnymi linkami i uwagami.
Po czwarte - tak, poczułam się urażona Twoimi oskarżeniami o niecne zamiary i oczywiście, natychmiast zaprzestaję wypowiadania się w Twoim temacie. Jest mi przykro, że moja chęć pomocy została odebrana jako atak. Nie znamy się i nie mam podstaw Cię nie lubić. Tak samo jak Ty mnie.
Życzę powodzenia i zdrowia dla falków.
Ośmielam się zauważyć, że hobby i wspólne zainteresowanie, a w tym przypadku niemalże miłość do roślin, która nas tu doprowadziła, powinna łączyć, a nie dzielić
_________________ Pozdrawiam wszystkich uśmiechniętych ludzi
Przystopujcie dziewczyny.
Nie tędy droga. Ja nie wypowiadam się w sprawie storczyków bo guzik się na tym znam.
Nie mogę jednak nie zareagować na kąśliwą wymianę zdań. Staracie się pisać oględnie ale nie trudno doczytać się w waszych wypowiedziach urazy. Pisząc takie teksty nie osiągniecie niczego więcej tylko niesmak i to zarówno po jednej jak i drugiej stronie.
Asiu mnie się wydaje, że to bardziej niewłaściwe warunki spowodowały takie uszkodzenia.
Ale na zasadzie strzeżonego Pan Bóg strzeże zastosuj wspomniany Topsin. Opryskaj 1 % roztworem, ale do płynu dodaj odrobinę płynu do naczyń. On spowoduje, że środek lepiej się będzie trzymał na bardzo gładkich liściach. Tym co ci zostanie podlej roślinę.
Taki oprysk jak będzie trzeba to powtórz po 4 dniach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach