Wysłany: 1 Listopad 2006, 23:24 Jak mogę uratować storczyka?
Przede wszystkim witam Was drodzy fani świata roślin. To mój pierwszy post na tym forum. Niestety nie mam czasu prześledzić go dokładnie, więc w razie czego - z góry przepraszam za powielanie pytań.
No i mój pierwszy problem:
jestem szczęślwą posiadaczką niewielkiego storczyka phalaenopsis. Dostałam go w maju na imieniny. Kwitł wtedy oczywiście bardzo ładnie. Kupiłam mu wysoką doniczkę, żeby woda na jej dnie mogła wytworzyć mikroklimat z systemem korzennym storczyka, który oczywiście został osadzony ponad wodą w plastikowej osłonce. Ustawiłam go na oknie po zachodniej stronie i żył tam sobie szczęśliwie w te ciepłe dni. Nawet jak już kończył kwitnąć to "urodził" jeszcze kilka dodatkowych kwiatków gratis Po całkowitym przekwitnięciu, zgodnie ze wskazówkami pani z kwiaciarni, obcięłam pęd nad drugim od dołu łączeniu pędu (nie wiem czy to ma jakąś fachową nazwę). Problem zastałam po powrocie z 3-tygodniowych wakacji kiedy to moja mama przelała wodę w doniczce do tego stopnia, że osłonka (tym samym korzenie) również stały w wodzie, a mój cłopak wystawił go w te największe upały na ostre słońce (oczywiście przed wyjazdem mówiłam im wyraźnie, że dokładnie tych właśnie rzeczy robić nie wolno!
Skutkiem (jak sądzę jest to skutek właśnie tego) tej sytuacji jest to, że jeden z dwóch listków roślinki zaczął bardzo szybko żółknąć i pojawiły sie na nim takie małe białe "krostki". No i listek odpadł. Drugi na szczęście przetrwał! i taki sobie wegetował przez ostatni czas. Przestał się błyszczeć, ale poza tym wyglądał całkiem zdrowo. Teraz nawet roślinka zaczęła wypuszczać nowe listki - 2. Są malutkie. Rosną bardzo powoli - ale rosną! Za to ten drugi ocalały zaczyna umierać w ten sam sposób, jak ten opisany wyżej. I teraz nie wiem, czy to co się dzieje z moim kwiatkiem to całkiem normalna sprawa? Czy gdyby te niedopatrzenia moich bliskich podczas mojej nieobecności to dziś nie miałabym takich wątpliwości? Dlaczego nie pojawia się żaden nowy pęd? Czy te listki powinny rosnąć tak wolno? Co mogę zrobić, żeby coś polepszyć?
Pomóżcie mi proszę, bo aż mi się serce kraje jak na niego patrzę
Szkoda mi go bardzo. Poza tym to jeden z pierwszych kwiatków z mojej domowej kolekcji i nie chciałabym, żeby się zmarnował do reszty...
Co mam robić?
niestety mimo długiej lektury nie znalazłam tam odpowiedzi na moje pytania
Wciąz proszę Was o pomoc w sprawie mojego storczyka. Zauważyłam też, że wszystkie widoczne korzonki (te na wierzchu i te widczne przez osłonkę) są wysuszone - brązowe (a nie zielone) i pomarszczone...
Nie jestem ekspertem ale mnie to wygląda na przelanie. Ja też zostawiłam swojego pierwszego storczyka po opieką innych na czas wyjazdu i po powrocie zastałam kupkę takich właśnie brązowych korzeni.
Niestety, mój umarł.
Nie chcę straszyć, ale twój też prawdopodobnie umiera. Jedyne co mogę poradzić, to zmienić podłoże, obciąć zgniłe korzenie, nie podlewać. Skoro wypuścił nowe listki może tli się w nim iskierka życia - nie wiem, dla mnie guru storczykowym jest Petra (choć ona ma pewnie dość tego typu pytań)
Naprawdę warto poszukać odpowiedzi w archiwach for storczykowych:
http://www.storczyki.org....BC=++Znajd%BC++ http://www.orchidarium.pl....php?f=0&i=7896
Niestety niewiedza nie jest dla nas żadnym wytłumaczeniem, trzeba się "douczyć".
Pozdrawiam, mam nadzieję że poświęcisz trochę czasu na lekturę i zdołasz uratować swojego storczyka.
A co do wcześniejszego pytania - jak wyobrażasz sobie życie rośliny bez korzeni? Jak obetniesz wszystkie to jak będzie żyła? Jeżeli wszystkie są brązowe i brzydkie, to prawdopodobnie raczej nic już nie zrobisz. Jeżeli nie - sprawdź drugi link z mojej poprzedniej odpowiedzi.
Jeżeli przelałaś storczyka to kup mu nowe podłoże dobrej jakości, wyjmij ze starego podłoża , obejrzyj stan korzeni, te puste w srodku poobcinaj a także takie brązowe lub żółte i resztę zasyp ukorzeniaczem i posadz do świeżego podłoża. Pierwszy raz podlej dopiero po 7-9 dniach. Zapewnij mu dobre warunki uprawowe i podlewaj dopiero po całkowitym przeschnięciu podłoża. By szybciej storczyk odzyskał siły postaw go w ciepłym i jak najjaśniejszym miejscu lub kup dla niego świetlówkę energooszczedną i zimą go doświetlaj. Moje falki jak otrzymują dużo niepalącego światła to bardzo ładnie puszczają korzonki i widzę że ich stan się znacznie poprawił ( kupione z przecen) no i będą kwitły ale o tym za niedługo napiszę w wątku prezentacje.
Co do hydroponiki to jest to uprawa w wodzie lub bardziej w wodzie z dodatkiem specjalnego nawozu.
Do takiej uprawy wykorzystuje się speckjalne osłonki, wkład taki jak koszyczek do którego sadzi się roślinę w kermazyccie i wkłada miernik poziomu wody.
Semihydroponika to jest taka sama uprawa jak hydroponika z tą różnicą że osłonka i koszyczek to jedno. Osłonka po prostu kilka centymetrów nad dnem ma zrobione otworki by przez nie powietrze dostawało się do korzeni. To tak mniejwięcej schematycznie po krótce.
Dzisiaj prawdopodobnie pojadę do Wrocławia i zaopatrzę się odpowiednio do tej wymiany podłoża. Może też uda mi się dostać jakiegoś ciekawego okaza nowego
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach