Kamyczku, nie jestem tak do końca przekonana, ale może to zależy od wybranej opcji płatności - przelew czy za pobraniem ?
Ja wybrałam tę pierwszą wersję; w ciągu tego samego dnia złożyłam zamówienie, przyjęto je do realizacji, doszedł przelew i otrzymałam info, że zamówienie już zrealizowano.
Nie mam porównania, jak to z reguły u nich bywa, bo pierwszy raz korzystałam z usług tej firmy.
Ja zamówiłam "do storczyków epifitycznych - Extra" i muszę przyznać, że się z deczka rozczarowałam. Myślałam, że będzie miało bardziej urozmaicony skład, a tu tylko kora i kawałki skały wulkanicznej. Już to, w którym zakupiłam roślinę było bogatsze - bo oprócz w/w i sphagnum było i węgiel drzewny...
Może ja za bardzo wymagająca jestem...
Ja kupiłam Podłoże do storczyków epifitycznych-duże,jego skład to keramzyt,kawałki łupin orzecha kokosowego,ale to nie jest ta twarda część ,tylko taka włóknista,w formie sześcianów i węgiel drzewny.Jeszcze odrobinke sphagnum bym dodała,ale już mnie stać nie było. Kupiłam tez podłoże do storczyków naskalnych,skład:skorupki cedrowe,wermikulit,węgiel drzewny,drobne bardzo. No i dwie doniczki ze stożkiem napowietrzającym.
Aniu L. - chyba wiem o jaką stronę Ci chodzi (też czytałam o skarpetkach )
I właśnie tam była dosyć merytorycznej dyskusji na temat podłoży.
Generalna konkluzja chyba była taka - albo dopasować sobie podłoże do swoich warunków uprawy - wilgotności, podlewania, temperatury itp. (metodą prób i błędów) albo dostosować warunki uprawy do posiadanego podłoża. Jest nierealne podanie przepisu na zastosowanie jakiegoś podłoża i zalecenie podlewania 1 x na 2 tygodnie np.
Czyli wychodziło by na to że możemy się tu wymieniać swoimi obserwacjami a i tak trzeba samemu opracować swoje metody.
Ale najciekawsze wydało mi się to, że często pisano że storczyki najlepiej rosną... bez podłoża
Przypuszczam tylko że to bardziej dotyczy uprawy w orchidariach/witrynach itp.
Ale tak sobie myślę - czysto teoretycznie - czy dało by się trzymać np. phalka bez podłoża powiedzmy w koszyku zanurzając go co kilka dni do wody? Bo gdyby go zanurzać tak na dłuższą chwilę co by sie "napił" i potem by sobie siedział dopoki nie przeschnie... Wtedy to chyba na 100% by korzenie nie gniły...
Tylko nie krzyczcie na mnie tak od razu że jakieś herezje tu sieję. Tylko sobie głośno myślę...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach