Witam...
Bezczelnie sobie pozwoliłem na założenie nowego tematu... Co wy na to?
Jestem bardzo ciekaw jak radzicie sobie z masą zieloną powstającą w ogrodzie - po koszeniu trawników, odchwaszczaniu, obcinaniu żywopłotów, likwidacji starych upraw. Do tego jeszcze jesienne zakończenie uprawy wielu roslin i mnóstwo badyli, potem liście z drzew... Dalej ziemia ze skrzynek balkonowych, z doniczek gdy cos nam uschło...
Jestem w tej komfortowej sytuacji, ze mieszkam na osiedlu wiejskim i mam duży ogród, nie mam więc problemu z miejscem na składowanie różnych resztek.. Z drugiej strony jest problem z ilością tego materiału, bo samo koszenie trawy zajmuje mi kilka godzin.
Witku czytasz w moich myslach właśnie się przymierzam do zrobienia kompostownika na moim pustym jeszcze ogródku...może ktoś pochwali się metodą...Słyszałam o wykopywaniu dołu w ziemi i przykrywaniu go folią. Ma to ten plus że śmieci nie widać i dodatkowo nie czuć przykrego zapachu.
Kluseczko od dobrego kompostownika nic nie zajeżdża.
A jak go zrobisz to zależy od twoich możliwości i tego jaką masz powierzchnie ogródka.
Ja mam po poprzedniczce więc wyboru nie miałam. Jest to dół wielkości 3,5 m długości, 2 m szerokości i 1,5 głębokości. Ściany i dno zostało wybetonowane.
Ja chcąc zrobić ten kompostownik bardziej przyjaznym wierciłam duże otwody w dnie.
Temu kto zakłada kompostownik poradziłabym jedno. By zrobił jak największy, częściowo tylko zagłębiony i podzielony na 3 części. Przegrody powinny być wyjmowane.
Dno najlepiej utwardzone takimi betonowymi dziurawymi płytami jakimi się czasem wykłada podjazdy i potem w te dziury nasypuje ziemi i wysiewa trawę.
Chodzi o to by nadmiar wody z kompostownika miał gdzie spłynąć, i te dziury byłu ścieżkami dla dżdżownic i innych żyjątek od których pracy zależy dobry i szybki rozkład masy kompostowej.
Dlaczego podzielony na 3 części. Ano dlatego, że
1. wiosną zaczynamy w 1/3 części sklądować wszystko(z wyjatkiem patyków).
2. Na jesień Przerzucamy kompostownik do drugiej części zostawiając na dnie trochę, bo przez zimę odpadki z kuchni muszą mieć jakiś podkład.
3. Późną wiosną tą przerzuconą jesienią część przerzucamy do trzeciej części. Na dnie jednak jest naczęściej już ziemia konpostowa. Więc ją zostawiamy. Do tej trzeciej części dorzycoamy to co uzbieraliśmy przez zimę.
Na tak oczyszczoną pierwszą część zaczynamy wrzucać znów to co wybrabuimy po zimie, i to co z kuchni czyli nowa pryzma w środkowej znajduje się gotowa ziemia do wywiezienia a w ostatniej częśći na wpół przerobiona pryzma, która jesienią znów w części trafi na to środkowe miejsce bo na ostatnim miejscu zostanie trochę ziemi gotowej do wywiezienia jesienią.
I tak na okrągło. Przy takim gospodarowaniu nie ma mowy o przykrych zapachach.
To jest mój kompostownik założony jesienią 2005 roku, zdjęcie jest właśnie z tego okresu. Jak widać z boku wykorzystałem stare sztachety, przez co jest odpowiedni dopływ powietrza do pryzmy. Luźne deski z przodu umozliwiają dostęp do masy w razie przekładania. I tu jest problem, bo nigdy nie mam czasu albo chęci żeby się za to zabrać.. Jeszcze jesienią '05 został wypełniony z czubkiem liściami oraz obornikiem od królików, przez zimę dokładałem tylko odpady z kuchni, trochę trotów z rżnięcia drewna i stare siano. Wszystko tak ładnie się przerabiało, że w marcu '06 już opadło o 1/3, więc doszły zgrabki z trawników, znowu słoma i troty, które zagniły w workach i nie nadawały sie do palenia - jak dokładam słomę czy troty to wtedy podlewam rozpuszczoną saletrą amonową, żeby był lepszy rozwój mikroorganizmów.. W ciągu lata objętość kompostu znowu sie zmniejszyła mimo dokładania różnych odpadków, chwastów i trawy, więc jesienią '06 znowu liście, badyle, zgrabki. Zima jest ciepła, więc życie w kompoście buzuje i jego objętość się ciągle zmniejsza..
Ta mała kupka z lewej strony zdjęcia to stary kompost, który wykorzystuję jako domieszkę do doniczek czy skrzynek, teraz na wiosnę wszystko zabiorę do ogródka żeby zrobić miejsce na nowy.. Ideałem byłoby gdybym przerzucił tę dużą pryzmę na lewo a nowy założył na poprzednim miejscu..
Mam taką propozycję, podobną do mojego rozwiązania tylko elegantszą, bardziej estetyczną... szerokość kompostownika nie powinna przekraczać 120 cm ze względu na dopływ powietrza do masy, długość jest dowolna i zależy od Twoich potrzeb, wysokość taka żeby łatwo było coś wrzucić. Zrobić drewniane ramy z przybitymi poziomo deskami (szer. max 12 cm), pomiędzy deskami szczeliny nawet 3 cm! Z jednej strony wyjmowane deski, żeby był łatwy dostęp do środka. Ktoś kto będzie Ci w tym pomagał musi znaleźć sposób na takie związanie ram, żeby były sztywne i nie kosiły się pod ciężarem.
Napewno masz elegancki ogród, więc żeby poprawić estetykę tego miejsca można kompostownik okryć czarną włókniną - nigdy folią! albo są takie zielone tkaniny cieniujące, podobne to tkaniny z worków do sprzedaży cebuli np. Można też powtykać w szczeliny nasionka nasturcji o długich pędach albo posadzić ją u podnóża i zmusić żeby pięła się w górę. U mnie pięknie rosły dynie z samosiewu bo wyrzuciłem tam wszystko co z dyni nie jest potrzebne do przetworów..
Dziękuje za szczegółowe odpowiedzi. Zrobiłam notatki i będę myśleć gdzie, co i jak najlepiej. Będe musiała jeszcze przemyśleć sprawę, bo trzeba gdzies jeszcze wygospodarować miejsce na szambo...a przede wszystkim na te "ciekawsze" pejzaże ogródkowe Ogód to na razie niezagospodarowana działka i będę musiała się zadowolić na razie jednym, małym, tymczasowym dołkiem. Pomysł z kilkoma przegrodami bardzo praktyczny- notatki już mam i jak się uwiniemy z resztą prac to na pewno się przydadzą, gdy kompostownik będzie już taki "z prawdziwego zdażenia". Witku mój ogródek to na razie tylko niezagospodarowane trawsko Kupiłam sobie ostatnio preparat do kompostownika - tak na dobry początek małego dołka..
Kluseczko - szambo tak czy inaczej powinnaś zrobić z przodu, żeby był możliwy dojazd szambowozem. Moje jest tak zlokalizowane, że tylko węża przerzucą przez ogrodzenie i pompują. Teraz budują nam kanalizację i latem, najpóóóżniej jesienią, bez kłopotu i tanim kosztem będę mógł się podłączyć - tylko dwa metry, to cały mój wkład..
Natomiast skoro robisz dołek na kompostownik to powinnaś go ogrodzić, żeby ktoś nie wpadł, ewentualnie drewnianą pokrywę. Pamiętaj, żeby nie przykrywać folią, bo dopiero wtedy śmierdzi jak się rozwijają różne beztlenowce... i zbierają się różne szkodliwe gazy...
Te trawy o których mówisz to może byc dobry początek kompostu, z preparatem poczekaj aż będzie troche więcej masy, zreszta powinno być w instrukcji...
Witku trawa nie jest dobrym początkiem. Na poczatek dobra jest frakcja z grubymi pędami. Wówczas unikamy rozkładu beztlenowego. Nawet jak mamy dużo trawy to warto ją podzielić na dwie części i przełożyć czymś o grubszej strukturze.
Masz rację Zoe, trochę się zagalopowałem. To był taki "skrót myślowy" jak przydarza się naszym pożałowania godnym politykom... aż mi wstyd...
Co zatem możemy poradzić Kluseczce? Musi rozejrzeć się po działce i znaleźć coś co będzie stanowiło taką warstwę wentylującą.. Może wśród tych traw są badylki chwastów? jakaś nawłoć, piołuny czy coś podobnego..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach