. Nie liczyłbym na sadzonki produkowane w szkólkach, raczej trzeba by wyhodować z nasion zebranych z jakiegoś górskiego ekotypu.
No... ale to nie w Polsce chyba? A jeśli nie w Polsce, to wracamy do problemu, o którym ktoś wcześniej wspomniał - takie drzewko może mieć większy problem z aklimatyzacją...
Zadzwoniłam sobie do jednej z tutejszych szkółek, powiedzieli mi, że araukaria powinna wytrzymać temperaturę do -20 st pod warunkiem, że "od malucha" siedzi na zewnątrz - a w chłodniejszych krajach podobno na porządku dziennym jest podhodowywanie drzewek w szklarniach. Według nich araukaria-naturszczyk powinna wytrzymać polski klimat, jeśli przez pierwsze lata będzie trochę okrywana na zimę - później powinna nabrać odporności. Gwarancji oczywiście nie dają, ale tak im się wydaje. A ja już coraz głupsza się robię
Jagna,napisałam Ci o ojczyznach Araukarii abyś mogła sprawdzić klimat tych rejonów,skoro tam rosną w naturze?w książkach które mam jest napisane że
minus pięć stopni nie więcej.Aha jeszcze jeden gat.rośnie w Anglii.Miłego dnia
życzę i sądzę że na pewno znajdziesz rozwiązanie.
Tomek dobrze radzi. Mieszkam w tej cieplejszej części kraju, a mimo to sadzonki padają szczególnie w pierwszym roku. W szkólce też ci dobrze poradzono. Poszukaj nasion. Chyba, że rodzice mają widne zimowisko dla roślin to mogą ją uprawiać jako tarasową lub na sezon dołowaną w gruncie.
Oj, Jola, znajdowanie rozwiazań czasem wcale nie przychodzi łatwo i ja mam chyba do czynienia z takim przypadkiem właśnie
Ja uczepiłam się araukarii chilijskiej. Ona pochodzi z Andów, występuje głównie powyżej 1000m.n.p.m., a to znaczy, że śniegi muszą jej być nieobce. Jakieś tam mrozy zresztą też, w ogóle Andy nie charakteryzują się łagodnym klimatem, z tego, co mi wiadomo. I dlatego właśnie nie mogę ostatecznie wyrobić sobie poglądu, bo różne źródła sobie przeczą a organoleptycznie, za pomocą wzroku znaczy, udało mi się stwierdzić tyle, że w Beneluksie taka araukaria jest wręcz na porządku dziennym, a w Polsce jakby nie... I teraz pytanie, dlaczego? Czy dlatego, że rzeczywiście nie wytrzymuje, czy też dlatego, że nie jest "zakorzeniona w tradycji", jak to się mówi. No i tania chyba też nie jest, nie wiem jak w Polsce, ale tutaj sadzonki araukarii są bardzo drogie w porównaniu do sadzonek innych drzew...
Zoe, rodzice mają mi ją tylko podhodować Ja się nastawiam na to, że za kilka (nie bardzo dużo) lat przeprowadzimy się do Polski, wymyśliłam sobie, że byłoby fajnie mieć wtedy tą araukarię już ciut podchowaną Na mojej działce na razie nie ma nic oprócz 25 arów buczyny, której się muszę jak najszybciej pozbyć (samosiejki ) - i tu jest kolejny problem. Sadzić araukarię od razu tam, czy nie zaszkodzi jej przeprowadzka od rodziców? Na pewno byłoby wygodniej, gdyby rodzice mieli ją pod ręką na zimę - i na pewno byłoby bezpieczniej, nikt by jej nie zachachmęcił - tylko nie wiem, czy to dobry pomysł. W razie czego rodzice mogą się nią zająć na mojej działce, mają do niej blisko
U nas też są drogie. Poszukaj czegoś innego mnie mniej atrakcyjnego. Może jodłę koreańską o kolorowych szyszkach. Ta przynajmniej spokojnie będzie rosnąć.
Zoe, w przeciwieństwie do tutaj, w Polsce mam duuużo miejsca na działce. Koreanka i różne inne drzewka już mam w planach, a ta araukaria się mnie ostatnio uczepiła, bo... Zobaczyłam jedną absolutnie wyjątkową, gigantyczną, z mnóstwem szyszek i... wiesz, to jest miłość, na to nie ma lekarstwa Problem w tym, że ja nie bardzo lubię kochać się platonicznie
A.pochodząca z górzystych rejonów Chile.Rośnie w Anglii w starych dobrze utrzymanych ogrodach.Cytat z książki,autor David Longman.Może to będzie jakaś wskazówka???
Rozmnażanie-pozostawić fachowcom :cry:Autor Hannelore Linse-cytat-
Rozmnażanie z nasion w jesieni lub na wiosnę,w temp.10-13st.C.Można ukorzeniać
sadzonki pędowe w mnożarce przy wysokiej wilgotności w tem.18st.C
Niestety, nie będzie .
Wlk.Brytania jest wyspą i choćby z tej przyczyny jej klimat ma się nijak do naszego.
Mają tam wilgotność o jakiej nam się nie śni, łagodne zimy i na ogół mało upalne lata.
Piszę "na ogół", bo w zeszłym roku byłam w Walii w lipcu i smażyłam się w 32 st., ale to było dziwowisko (dla miejscowych, nie dla nas ).
Natomiast w kwestii mrozu nie miewają niespodzianek (dramatyczne doniesienia TV o śnieżycach w Wlk.Bryt. oznaczają w praktyce -8 st. i 12 cm śniegu, który spadł nad ranem i nie zdążyli go usunąć).
Na własne oczy widziałam fuksję rosnącą w gruncie w charakterze metrowego krzewu.
Eh, na to wspomnienie coś mi się w środku robi .
JeyDee, tej metrowej fuksji w gruncie to ja bym się nie dała zwieść Moja mama ma "odziedziczone" po mnie fuksiska, które występują w charakterze drzewek na półtora metra co najmniej - w gruncie, jak najbardziej, tyle, że na zimę wędrują do donic i do piwnicy Chyba, że miałaś przyjemność z odmianą zimotrwałą, ale to już zupełnie inna bajka - nawiasem mówiąc w Polsce też czasem występująca
A wracając do araukarii - w Europie faktycznie one najczęściej występują tam, gdzie panuje klimat zbliżony do oceanicznego - ale gdzieś (niestety, nie pamiętam gdzie ) doczytałam się, że można araukarię spotkać nawet w Norwegii. Z tego wniosek, że... no właśnie, jaki z tego wniosek?... Bo się pogubiłam...
Wniosek taki, że ludziska w Polsce zaczynają hodować araukarię tak jak wiele innych roślin, które łatwo przemarzają. Choćby budleje, ketmie i sto innych. Ja obstaję przy sadzonce z polskiej szkółki, tylko musi to być uczciwa szkółka (taka co faktycznie wyprowadza z nasion i sprzedaje zahartowane). Mogę się zgodzić na wysiew własną rączką - jak ktoś potrafi to ja czapką do ziemi .
A w kwestii fuksji, to ta która burzy mi krew w żylakach na pewno zimuje tam gdzie ją widziałam, bo znam właścicielkę i nie ma ona powodu, żeby mnie ołgiwać (ależ śliczne słówko mi wyszło ). Wiem, że to odmiana zimotrwała, ale one i tak mają najwyżej 7 strefę mrozoodporności (czyli do -15 st), czyli w Polsce centralnej nie ma szans .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach