podpisuje się obiema rękoma pod wypowiedzią Zoe o osobnikach męskich i żeńskich przy hojach (to naprawdę brednie) oraz o kompozycjach - weź pod uwagę że każda z tych hoi będzie miała inną siłę wzrostu i po pewnym czasie jedna może zagłuszyć drugą - ja tak zrobiłam z hoją australis - pół roku w jednej doniczce i już tego żałuję (właśnie je rozsadzałam)
Mam tę samą hoję carnosę o 25 lat (dwie sztuki). Niestety musiały się za mną włóczyć po pięciu różnych domach. W niektórych kwitła mimo przestawiania (przeprowadzki), w i innych nie. Ostatnio przez dziesięć lat nie!!!!!. Na nowym mieszkaniu kwitnie. Po dwóch latach. Więc wiadomości o męskich i żeńskich osobnikach należy między bajki włożyć. Fakt, jak ktoś nie umie sobie poradzić z kwiatkiem, to dorabia ideologię.
hszonszcz zapytała:
czy hoje mozna sadzic razem?
Pamiętam, że moje hoje kupione przed laty w kwiaciarni były właśnie taką kompozycją, tzn. w doniczce posadzono jedną carnosę i jedną tricolor i opleciono je na pałąku. Tylko trzeba rzeczywiście brać pod uwagę tempo wzrostu różnych odmian, ich pokrój itp.
Miło mi, że po wczorajszej debiutanckiej wypowiedzi od razu był Wasz odzew. Myślę, że coś będę mogła zaoferować zainteresowanym (zdjęciem chwilowo nie dysponuję ), ale jednocześnie chciałabym uszczegółowić ofertę. Wczoraj starałam się nie rozpisywać (mój małżonek przekonywał, że wszystko musi być bardzo zwięzłe) i dlatego nie podałam tego, że w tej chwili mam w swojej kolekcji jeszcze: compactę, australis, lacunosę, gracilis (właśnie dzisiaj otrzymałam przesyłkę , publicalix, bellę i kerrii (ale to nieszczęsne pojedyncze serduszko, z którego raczej całej rośliny nie będzie). Interesują mnie inne odmiany. Gdybyście coś miały. byłabym wdzięczna. Szczególnie zależy mi na wersjach variegata różnych gatunków. Choruję też na australis lisę, ale ceny na allegro odstraszają.
"Wymianę" podczytuję regularnie, ale na razie poza bellą o hojach niewiele.
Mam pytanie dotyczące lacunosy: w jakim tempie przyrasta? Kupiłam sadzonkę tej właśnie odmiany, ale jakoś bardzo długo się aklimatyzuje i już ponad miesiąc ani drgnie, choć też nie marnieje. Na razie cierpliwie czekam, bo co innego pozostaje. Ale porównuję ją z sadzonką h.publicalyx, która rośnie aż miło (te same warunki i ten sam dostawca), i trochę się niepokoję, że może trafił mi się jakiś wadliwy egzemplarz.
tak zrobiłam z hoją australis - pół roku w jednej doniczce i już tego żałuję
No i zajmowanie się bzdetami (czyt. praca zarobkową ) zostało nagrodzone .
Właśnie miałam zamiar (po lekturze wczorajszych postów) wsadzić razem australiskę i odoratę.
Ale nie było kiedy...
I dlatego nie wierzę w słuszność twierdzenia "co masz zrobić jutro zrób dziś"
agar napisał/a:
(mój małżonek przekonywał, że wszystko musi być bardzo zwięzłe)
Czy szanowny wyżej wspomniany nie jest przypadkiem matematykiem albo czymś innym równie ścisłym i obrzydliwym ?
Witaj kochana między gadułami
Ja nabyłam sadzonki curtissi i polyneury - jedna przesyłka, od tego samego p.Mariusza (sądząc po wymianie maili uroczego egzemplarza ).
No i polyneura w sobote poszła do doniczki z pięknymi korzonkami, a curtissi ani drgnie...
Zastanawiam się co z nią zrobić - trzymać dalej w wodzie czy wsadzić do "wykotnika" ?
z niektórymi hojami mam zawsze problem z ukorzenianiem - tak było zawsze z curtissi, nummularoides oraz z waymaniae - one mi gniły i nie wypuszczały korzonków - ale nie bierz tego tak bardzo serio bo mam koleżankę która akurat te odmiany wsadzała w ukorzeniacz od razu do ziemi i jej one przyjmowały się bez problemu nawet bez żadnego "kołpaczka".
Ja ukorzeniam je nieco inaczej - wkładam w dość mocno upakowane do doniczuszki spagnum i dopiero po puszczeniu korzeni sadzę od razu ze spagnum do doniczki i obsypuję ziemią.
Może jak nic się z sadzonką nie dzieje to poczekaj jeszcze trochę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach