Jeszcze mi napisz jak z tej mojej hoji brać sadzonki (jakiej długości mają być , czy wsadzić do ziemi jesli tak to czy z ukorzeniaczem czy do wody) to jeszcze dzisiaj wezmę się za sadzonkowanie
Ponieważ u mnie nic sie niestety nie zmieniło to ponowię moje pytanie z którym wystartowałam chyba w nieodpowiednim momencie
"Czy moja nowa bella mogła ze 2 - 3 tygodnie w szoku potransportowym stać i wyglądac normalnie i dopiero potem lekko gupić pojedyncze żółte listki (chociaż jednocześnie właśnie za chwilę zakwitnie) czy skoro na początku było ok i zebrała sie do kwitnienia to teraz coś innego się z nią dzieje niż tylko kwestia aklimatyzacji? Bo poza tym wygląda normalnie, nic dziwnego nie widać, stoi sobie przy wschodnim oknie, podlewam jak sucho...
Bo ze może przeprowadzke odchorowac to wiem tylko chodzi mi o to czy z takim "opóźnionym zapłonem" czy już powinnam się zacząć stresować?"
W międzyczasie jeden koszyczek ślicznie zakwitł, kolejne powoli pęcznieją więc roślina chyba nie jest na wymarciu skoro kwitnie? Niby nie jest to bardzo drastyczne ale np przy poruszeniu czasem jeden czsem ze trzy listki spadają (lekko podżółknięte). Poza tym wygląda ok.
Może nie powinna być przesuszona przed następnym podlaniem?
Tak na wiór to jej nie suszyłam A teraz jak już chłodniej w pomieszczeniach to tym bardziej az tak nie schnie...
tellerka napisał/a:
Może się wysila do tego kwitnięcia i przez to gubi listki?
Oby to tylko to... Chociaż jak czasmi pokazujecie swoje belle obsypane kwiatami to bynajmniej "nie wysilają się" chyba aż tak bo liście maja bujne i zdrowe... Co jakiś czas podlewana jest z nawozem dla kwitnących więc powinna mieć "czym kwitnąć"...
Basiu, moja bella wprowadziła się w lipcu a do dziś stroi grymasy. Nie gubi liści, ale za to rzuca we mnie pączkami .
Też mi wyszło, że za mało ją podlewam, więc liczę na to, że kolejny pączek dorośnie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach