No właśnie chyba skończy się tak, jak piszesz - "chwastowy ogródek" Już mi dziewczyny pomogły namierzyć mikołajka, ta dzika malwa też się tu dobrze trzyma.
Sąsiadów mam, ale oni hodują tylko bazylię, seler, pelargonie i oleandry
Witaj Urszulko
Obejrzałam twoje zdjęcia i nie mogę wyjść z podziwu dla twojej miłości do kwiatków i twego samozaparcia w uprawie roślin gdzie każdy najmniejszy kwiatek cieszy.
Będziemy cieszyć się razem z Tobą wszystkim co uda Ci się wyhodować
Dziękuję dziewczyny Jak się jakieś sympatyczne słowo przeczyta to zaraz jakoś z większym zapałem ide przewracać te kamienie
Donato ziemia w uprawie jest hmm... no ja ją kilofem przekopuje bo inaczej sie nie da Już okupiłam tą uprawę zwichniętą ręką i szwami, więc mogę powiedzieć, że kwiatki na własnej krwi wyhodowałam Jest pierońsko ciężko coś tu urosnąć, ale przez to mam chyba jeszcze większą frajdę jak już coś zakwitnie Zwłaszcza że mój mężunio się nabija i ciągle mi mówi, że tam mi tylko oset dobrze urośnie i to jak nie bedzie sucho. Ale miał minę, jak zobaczył że pikantne papryczki owocują ! A teraz go wykopałam na 2 tygodnie 500 km dalej, więc mogę gmerać w ziemi ile chcę
Wzięłam się za malowanie domu i jak mi czasu wystarczy, to i jakieś krawężniki przy ścieżce trzasnę
Portulaka jest w tej chwili, ale w Holandii, kwiatem - przebojem z gazetek sklepowych. Być może juz teraz mogłabyś zasadzić a nie zasiać?
Czy jakiś mini- zywopłocik by Ci wyrósł przy ścieżce zamiast krawężnika? Byłoby baaaardzo eleganko
Zresztą, jak wpiszesz w wyszukiwarkę "sedum" to sama zobaczysz jaka jest różnorodność gatuntów. Pokrój, kształty i kolory liści i kwiatów... Cuda można zrobić
A jeszcze tak sobie myślę- może lawenda by dała radę? Albo dziewanny? Też jest kilka ciekawych gatunków- np. dziewanna jedwabista- wygląda jak zrobiona z kłaczków wełny
Dziękuję ogromnie za podpowiedzi, fotki są śliczne a ja już dopisuję nasionka do listy zakupów
Rozchodniki mam - biały i żółty i nawet mi kwitły Wysiałam czerwony ale kurcze nie wiem co jest, bo nawet po przepikowaniu siewki stoją w miejscu. Takie nitki z malusimi listkami one są i jakoś nie rosną To samo z dzwonkami, skalnicą, goździkiem kropkowanym. Nie rośnie
Tellerko o żywopłociku myślałam. Problem w tym, że ścieżka idzie w poprzek góry. Nad ścieżką mogę się rządzić. Poniżej niby też, ale tam za rok lub dwa (jak mąż i jego bracia będą mieli natchnienie) będzie wybrana ziemia, wyrąbana dziura w skale i zbudowane garaże. Przy tych robotach prawdopodobnie mój cały ogródek deko zjedzie na dół Więc na razie muszę sobie odpuścić wieloletnie rośliny w miejscu, które może pójść pod koparke. Hoduję w doniczkach "na później" I to chyba nawet lepiej, jak już większe powysadzam, może będzie im łatwiej się zadomowić.
A i wiecie co, zrobiłam kompostownik. Mały taki. Dziura, z jednej strony ściana z ziemi bo to zbocze, 3 strony zabudowałam - zrobiłam kratki z trzcin (takich 4 cm średnicy) i wstawiłam między wbite w ziemię "słupki" z trzciny. Po ostatnich wiatrach do dzisiaj nie mogę znaleźć jednej z tych kratek
Tak sobie wymysliłam, że w przyszłym roku skupię się na papryce, na razie pikantne mi rosną super a takie duże słodkie zaczynają zawiązywać owoce. Ogórki mi szlag trafił, ale jakbym wysadziła miesiąc wcześniej to zdążyłabym zebrać przed suszą. Zielony groszek też ładnie rósł, aż żałuję że tylko kilka roślinek wsadziłam. Pietruszka jakoś przetrwała, choć nie za duża jest. Ale na szczypanie do kuchni wystarcza. Rozmaryn ładnie rośnie i jakoś zieloniutki mimo suszy. Mam kilka roślinek poziomek. Kilka dostałam i wsadziłam a kilka wysiałam i sobie rosną. Nie kwitły jeszcze. Są pod drzewkami. Mam nasiona truskawki i tam, gdzie w tym roku eksperymentowałam z arbuzem, w przyszłym wysadzę truskawki.
Za domem mam murek i na nim jeszcze płot z siatki i tam ustawię skrzynki. Raz mi się widzi wilec z groszkiem na całej siatce, a innym razem myślę właśnie o truskawkach w tych skrzynkach.
To, co mi ładnie rośnie z kwiatków to cynia daliowa (a cynia liliput sie obija, kwitnie ale ma mizerne kwiatki), kwitły złocienie, kocanka kwitnie, 1 (jedna! ) frezja zakwitła, aksamitki, część gladioli zakwitła, dwa liliowce, a no i przecież lilie mi cudnie kwitły, czosnek niedźwiedzi mnie zaskoczył bo marnie podlewałam i zakwitł, iryski były przecudne. Celozje kwitną, choć akurat one najpóźniej mi wzeszły i już myślałam, że nic z nich nie będzie. Na dziko mi rosną kosaćce (chyba) jeden żółty, dwa białe i całe poletko filetowych. Nie zaglądałam tu jeszcze kiedy kwitły, a szkoda bo i ja mogłabym się pochwalić, że u mnie też coś ładnie urosło W sumie to straszne błędy ja popełniłam, nie tylko susza tu zaszkodziła, i dużo roślin zmarnowałam. No i powysadzałam trochę bez sensu. Teraz na serio chcę obsadzić tą skałę za domem. Wysadziłam to, co mi urosło z torebki "mieszanka niskich bylin na skalniak" i wszystko uschło. Chyba muszę tam wysadzać na jesieni, żeby do następnych upałów roślinki zdążyły się ukorzenić.
A i wiecie co mam ? O tym całkiem zapomniałam. Wsadziłam w ziemię dwa "kołki" z topoli. Ponawiercałam i ponapychałam dziurki grzybnią boczniaka ostrygowatego. Już w kwietniu Coś chyba z tego będzie, bo jak oderwałam kawałek kory to drewno było białawe. Te dwa pieńki mają założone foliowe czepki kąpielowe i codziennie je trochę podlewam Jak mi grzyby nie urosną, to mnie chłop zabije śmiechem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach