Słoneczniki będą fajne jak zawitną wszystkie, tam jest dużo z pąkami takim że już zaraz, za momencik... A wilec ma 9 pąków ! Jak to mi się jutro rano otworzy to będę happy jak pączek w maśle
A to normalne, że kwiaty wilca tak krótko żyją ? O 7 rano są cudne, o 11 już przyklapnięte a o 16 już przekwitłe Ale na drugi dzień są nowe
Jeśli chodzi o rozchodniki to mam ich trochę i mogę się nimi podzielić, nie warto ich wysiewać. Mam żółte, różowe i białe z tych płożących oraz rosnące do 40cm.
Jezu jaka jestem dumna i jak sie ciesze z każdego kwiatka Codziennie rano lece zajrzeć, a jak jest coś nowego to moj chlop jest zobowiązany iść podziwiać Już się nawet przestał buntować
A tam gdzie wilec to są kamienie tak ulożone ze za nimi zbiera się ziemia obsypująca się ze zbocza. Tam są słoneczniki, które już zakończyły żywot (było przecudnie jak je objadały chmary małych ptaszków) i wilce, kilka wysiałam ale tylko 3 wzeszły z czego dopiero 1 kwitnie. No i jakiś żółty mały kwiatek... nemezja ? Miałam nasionka, wymieszałam z resztkami innych i rozsypałam gdzie popadnie. A w koszyku są wilce - mają się owinąć wokol uchwytu koszyka, ale bardziej im się podobają te słoneczniki z tyłu więc codziennie je odplątuję No i mają podrzucone w koszyku cynie daliowe. Na razie jest jeden kwiat ale juz dziś widziałam kilka pączków No i tem koszykowy wilec ma chyba z 8 pąków. Dziwne bo jakieś żółte, ciekawe jaki kolor będzie
Podziwiam Cię i zazdroszczę trochę Ursulko, ogromne wyzwanie przed Tobą ale ileż radości z tego, co się uda!! A z tym koszem, to fajny pomysł. W skałach rosłoby u Ciebie, to co się uda a w koszach mogłabyś mieć jakieś piękne, bardziej wymagające rośliny. Na zdjęciach Tellerki z Holandii widziałam zdaje się hortensje w koszach przy domu. Ja bardzo lubię hortensje..... Nie wiem jak wygląda Twój dom (chodzi o styl), ale wyobrażam sobie taki niezbyt duży , na surowej skale z niską roślinnością wokół i taką oazę zieleni przed wejściem: hortensje a nawet róże w pojemnikach. Pisałaś że są u Was silne wiatry, ale na pewno znalazłoby się jakieś zaciszne miejsce na takie kwiatki..
Dom jest wysoki (parter + 2 piętra + poddasze) ale wąski. To jest środkowy dom z 3 identycznych bliźniaków stykających się ze sobą. W sumie tam jest zlepionych 6 domów: dwa pierwsze jeszcze z czasów młodości ojca mojego męża - stare, ze ścianami z kamienia, bardzo wąskie. Wyglądają jak jeden z dwoma wejściami. Tam trzymamy wino i patyki na podpałkę do kominka Potem dom szwagra, ciut szerszy niż nasz, no i potem te 3 domy ( najpierw drugi szwagier, potem my, potem dom trzeciego szwagra ale on tam nie mieszka i dom stoi pusty). Mąż ma 4 braci Przed domami jest ulica, bez chodnika, czyli miejsce tylko na niezbyt rozłożyste rośliny tuż przy ścianie domu. Chciałam tam puścić w górę, do balkonu glicynię, ale jak pomyślę o skorpionach i wężach to mi się odechciewa bo zaraz mam przed oczami robactwo miedzy scianą i rośliną. Chyba skończy się na różach. Z tyłu domów równolegle do nich jest poprowadzony mur ok. 2m wysoki, a na nim jeszcze 2 metry w górę ogrodzenie z siatki. To ma zabezpieczać przed ewentualnymi spadającymi kawałkami skał z góry, bo za tym murem jest dosłownie 1-1,5m płasko i potem prawie pionowe skały (na nich chcę zrobić skalniak ) Między murem a domami jest ze 2 metry tarasu. Jak otworzę kuchenne drzwi, to na niego wychodzę. Idę w prawo, mijam jeden dom (ten pusty) i wychodzę na zbocze góry - moj ogrodek Wieczorem powklejam fotki
Chyba Aniutka ma rację... możesz tanim kosztem (robocizny) mieć naprawdę imponujący widok... nawet od frontu. Choc ja jestem miłosniczką róż... i widzialam mnóstwo domów bez miejsca od frontu a z posadzonymi różami...
Przemyśl sprawę
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach