gagatek100 ja na razie takiej hodowli nie planuję...na początek (domowa uprawa) zakupiłam 10 cebulek - wszystkie powschodziły, ale gdy posadziłam na głębokość 3-4cm co pewien czas rozgrzebywałam ziemię i nic - żadnego kiełka - dopiero jak wybyłam je na wierzch, wsadziłam z powrotem, ale już płycej tak aby tylko je zakryło na gł.1-1.5cm i dopiero wtedy zaczęły wschodzić.
40 cebul, ale chyba nie do jednej doniczki? ja wsadziłam po 5 do jednej.
Nie do jednej! Po kilka do jednej. Wsadzone były jakieś 3 cm pod ziemią i dziwnie póżniej cebulki narosły "piętrowo" . Teraz wiem że lepiej by było wsadzić do ogródka i na jesieni wykopać. Ale nie chce mi się bawić w takie przekopywanie. Wystarczy że mam sporo dalii i pienne róże. Z resztą mam dużo larw chrząszcza majowego i niezależnie czy cebulka jest w doniczce czy nie to i tak ginie.
A jak duży masz ogródek przeznaczony na kwiaty.
Czy po pracy w gospodarstwie masz jeszcze ochotę na grzebanie w ziemi.
Bo przecież można sobie poradzić z larwami chrząszcza.
Ja osobiście długo cebulowych wogóle nie lubiłam, uważałam, że za dużo z nimi roboty i na ogródku po przekwitnięciu źle wyglądają. Ale chcac mieć wcześnie kwiaty przeprosiłam się z nimi i nauczyłam radzić.
Ogródek jest mały. Po pracy w różach dobrze jest mieć jakąś roślinną odskocznię. Lubię sadzić nowe roślinki. Lubie cebulowe ale nie mam już takich które trzeba wykopywać. W polu to co innego bo jest np 40 tysięcy róż i wszystko sobie rośnie. A w ogródku mam czasami pojedyncze okazy wykopane zza płotu w krzakach u sąsiada. Miło się patrzy jak nowe rośliny odwdzięczają mi się za uwagę im poświęconą. Z larwami jest trochę ciężko sobie poradzić . Mam dosyć wrażliwe rośliny a opryski i te które wstrzela się w ziemię mogą uszkodzić rośliny.
Mama też mi się dziwi że mi się chce coś tam robić. Czasem się zdarza że jak przychodzimy do domu na obiad to zamiast go zjeść i ddpocząć to ja idę skosić trawę. Dziwne bo praca w ogródku choć męcząca to przyjemna. Ja z moimi robalami i ogromem kretów żyję w symbiozie. Sadzę tylko to co nie zostanie pożarte. Sadzę tylko tam gdzie kret nie ma korytarza.
Walka z tymi stworzeniami jest u mnie niemożliwa bo za płotem sąsiad urządził sobie "dżunglę" z dzikich róż(około kilometra długości i 4 metry szerokości - mam wszystkie podziemne robactwa i nadziemną zwierzynę w tym lisy , bażanty, sarny, zające a niedługo może przyjdą muflony i Bóg sam wie co jeszcze.)
Sąsiad zrobił sobie ekologiczny płot i zapomniał, że ekologia też ma dwie strony. A dla ciebie symbioza to rzeczywiście jedyne wyjście.
Mieszczuchy też widzą tylko jedną stronę(przez chwilę ja też) "możesz podpatrywać np. lisa skradającego się do kurnika sąsiada, albo polującego na bażanta."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach