A resztę w walizkę i dokładnie poowijać czym się tylko da, powinny przeżyć.
Zgadzam się z Anią - ja też bym tak zrobiła - jak się w walizce poopatula roślinki gaciami i innymi ubraniami, to nawet minusowe temperatury nie powinny im zaszkodzić
Nalepsze opatulenie nie pomoze na lezenie 10 godzin w lodowatej ladowni.Juz postanowilam ze zabieram wszystkie fiolki i hoje do bagazu podrecznego.Akutat mam 2 kartony ktore pasuja jak ulal do torby.Co bedzie to bedzie...
prosze o kciuki i pozytywne myslenie
_________________ Nie ten mily kto piekny lecz ten piekny kto mily:)
Chodzi o to, czy nie będą się czepiać gleby...
Jak jechałam do Monachium to pani w sanepidzie mi powiedziała, że najbardzie "skażone" są podłoża i najwięcej schodów będę mieć z przewiezieniem rośliny w doniczce. Między wierszami zyskałam radę przemytu krzaka bez ziemi.
Hszonszcz - masz rację nie pakując roślin do walizki. Rozmawiałam dziś z moim często fruwającym mężem, który uświadomił mi, że te minusowe temperatury są super minusowe i żadna roślina tego nie przeżyje. Kiedy trzymać kciuki?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach