No wlasnie, ktos pisał żeby nie ruszać tych malutkich sadzoenek
tak mówiła Ariadna w pstrolistnych i miała rację, padły mi listki bo "liść matka" zgniła.
Mała poprawka, tam chodziło o BIAŁE sadzonki pstrolistnych fiołków, którzy jeszcze nie mają dostatecznego zabarwienia - brak chlorofilu
Sadzonki fiołków z zielonymi listkami (nawet bardzo malutkie) mają większe szansy żeby przeżyć beż listka-matki, szczególnie jeżeli stworzyć im odpowiedni warunki (sklarenka + ciepło)
Listki fiołków bardzo często dają więcej sadzonek jeżeli jest jakieś mechaniczne uszkodzenie na listku (nadłamanie, pękniecie - nie robić specjalnie!!! )
Jeżeli listek jest bardzo uparty i nie chce dać sadzonki (bywają takie co siedzą do roku ) to można go troszeczkę prostymulować - ostrymi nożyczkami lub żyletka ściąć wierzchołek listka...on się zastanowi i da piękne tak długo oczekiwane sadzonki
Tylko pamiętajcie żeby posypać ścięcie proszkiem z węglu leczniczego (można do grilla)
Chyba wszystkich odmian... bo to są listki z poczatków akcji 'wysyłka' - oprócz dwóch które zgniły reszta siedzi jak mysz pod miotlą... znaczy jak liśc w szklarence.
Dlatego interesowałam się jagnową podgrzewaną szklarenką.. jej tam blyskawicznie ukorzenia się WSZYSTKO.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach