to mialo byc to foto - przepraszam ale ja sie bardziej nadaje do "roslin" chyba niz do kompa .
Moja azalia ktora poznaliscie -przez przypadek jest juz roczniakiem i znosi i lato na balkonie i zime w nagrzanym mieszkaniu.
Mam nadzieje ze teraz juz dobrze zaznaczylam foto
_________________ Dzieki roslina zycie jest piekniejsze...
Jeśli te robactwo było widać to była to zwykła mszyca. A na nią naprawdę skuteczny jest tylko Pirimor - dla wygody można kupić od razu w spreju.
Po jednym oprysku jest po kłopocie. Ty mogłaś z równym powodzeniem uszkodzić roślinę opryskami. Np Jeśli chlapałaś tak, że z rośliny ściekało to prawie pewne, że poparzyłaś, mogłaś przygotować zbyt mocny roztwór. Jest zasadą, że jeśli nie mogę być dokładna w dozowaniu środka /preparaty sypkie/ to daję mniej. Znacznie groźniejszym szkodnikiem są przędziorki. To takie maciupki pajączki /prawie ich nie widać tylko po opanowaniu rośliny widać mgiełkowata pajęczynę/. Są groźne bo długo pozostają niezauważone. Dopiero pożądne odbarwienie liści lub pajęczyna zwracają nam uwagę, a roślina wówczas jest tuż bardzo osłabiona.
w tej chwili nie mam problemow( narazie), tamto to chyba bylo mszyce,co do preparatow to stosowalam pare wszystkie podane przez "specjalistow" z gartencentrum i wyspecjalizowali mnie w dobiciu mojej fuksji.
Teraz trzymam ja w domciu i nie puszcze na dwor.
Mozliwe ze ja zalalam ale po to czlowiek chodzi do takich ludzi z ogrodnictwa aby sie dowiedzial.
Na szczescie Was poznalam i bede tu czesto siegac po rade- takze mozecie byc pewni ze Was bede zasypywac pytaniami - jakby co to mnie wyrzucie jak bede natretna
_________________ Dzieki roslina zycie jest piekniejsze...
Gość
Wysłany: 25 Kwiecień 2006, 16:39
fuksje z powodzeniem mozesz trzymac w lecie w ogrodzie, wazne aby miala mokro (codziennie podlewac) i zeby wisiala w cieniu , w miejscu oslonietym od wiatru
Ja mam fuksje i ja tez atakuja mszyce ale zawcze udaje mi sie je zwalczyc TALSTAR 100 EC, ten srodek jeszcze zadnej mojej rosliny nie usmiercil, a ze szkodnikami radzi sobie super.
Rośliny jednoroczne nieraz nie są jednoroczne.
W tamtym roku sprawdzałam info na temat lwie paszczy. Czy wiecie, że jesienią można lwie paszczę przyciąć i zostawić tak na zimę i na wiosnę wypuści listki? Sprawdziłam, nie wszystkie przezimowały ale były wcześniej i większe. Prawdopodobnie pomidor koralik też można zostawić w ziemi. Nie sprawdziłam tego jeszcze. A wogóle są to dobre rady starszych ludzi - z których nieraz warto korzystać.
Pozdrawiam
Reniusia
To forum jest także po to by się dzielić informacjami przede wszystkim z praktyki.
A co do lewiej paszczy spróbuję w tym roku. Nie znałam wcześniej takiej możliwości.
Pomidor koralik zimy w gruncie nie przeżyje (przetestowane wielokrotnie). Ale można "zapomnieć" pozbierać wszystkie owoce jesienią. Na wiosnę większość zamieni się w kępki pięknych sadzonek. Lepiej rosną i są o wiele zdrowsze niż te siane na wiosnę na rozsadnik. Robię tak od wielu lat.
Co do przezimowania różnych roślin przez kilka lat miałam na działce Sauromatum venosum. Kiedyś zapomniałam wykopać na zimę. Mimo, że pochodzi ze strefy podzwrotnikowej spędził w gruncie kilka kolejnych zim. Wprawdzie nie kwitł, ale bardzo się rozmnożył.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach