Wysłany: 21 Luty 2007, 09:56 Co to za paskudztwa? Ratunku! Wełnowce w natarciu...
Oto co dziś znalazłam na moim gruboszu:
Usunęłam wszystkie (jakie znalazłam) i spryskałam jakimś antybrzydalowym środkiem. Gdzie one mogą się czaić? Czy spryskiwanie wystarczy?
I najważniejsze: jak one się nazywają??
Agatko to nie tarczniki to samice wełnowców. Na pewno za chwilę powstaną kupki nibywaty.
Pojemnik z letnią wodą+płyn do naczyń(tak by woda się nie pieniła)+setka denaturatu i bardzo dużo waty. Bardzo dużo bo jednym kłębkiem tylko jedno pociągnięcie. Chodzi o to by nie roznosić jaj których nie widać.
Wata umoczona w roztworze i zmywanie liści, a szczególnie styków liści i pędu. To na razie najskuteczniejsza ochrona. Bo to co my widzimy jako białe kupki waty to są ich odchody stanowiące zabezpieczenie i środki do szkodnika nie dochodzą.
Wełny na razie nie widzę, tylko te parę osobników, które usunęłam. Powiedzcie mi, SKĄD one się wzięły? Nie kupowałam nic ostatnio (oprócz paphiopedilum), a tego grubosza mam od 8 m-cy i nagle takie coś? Przejrzałam inne rośliny - nic nie widać
Agnieszko ja sie tego naoglądałam w takich powiększeniach, że wyglądały jak potwory.
Gdybyś miała dobry mikroskop i przyłożyła szkiełko do jakiejś niekoniecznie czystej ręki, dała na to kropelkę płynu i włożyła pod mikroskop zaskoczyłoby cię ile żyjąek byś tam zobaczyła. Żadne uroda nie grzeszy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach