Ręce mi opadają !!!!!!!!! Nienawidzę ich szczerze!!!! Już nie wiem jak się ich pozbyć.... Ale po kolei: moja działka leży bardzo blisko koryta Warty. Ziemia jest super, ale corocznym moim koszmarem są czarne, "bezdomne" ślimaki . Zżerają prawie wszystko co wzejdzie Na początku było mi ich żal, więc zbierałam je do reklamówki i wynosiłam. Teraz je unicestwiam..... ale nie napiszę jak....
Czy znacie jakiś SKUTECZNY sposób na te potwory ? A może są jakieś rośliny które je odstraszą np swoim zapachem????
Środki chemiczne są bardzo drogie (moja działka ma 6 arów) i wolę te pieniążki przeznaczyć na zakup kolejnych roślin.
1 - pokroić surowe ziemniaki i plasterki porozkładać gęsto, najlepiej późnym popołudniem. Potem zbierać razem z zawartością a na ich miejsce wykładać nowe.
2 - bardziej kosztowna. W wielu miejscach powkopywać w ziemię miseczki z piwem, ale tak by ślimaki nie dostały sie do piwa z poziomu ziemi. Piwa w pojemniczku może być tylko trochę. Rano wyzbierać wyrzucić. Pojemniczki powkładać na miesce i od nowa.
Wokół roslin, które lubią ślimaki porozsypywać popiół, może być drzewny lub węglowy, albo nawet resztki z worka po węglu drzewnym do grilowania,można je dokładniej porozgniatać np w grubszym worku foliwym wałkiem do ciasta. Kobieta to potrafi.
Wokół roslin, które lubią ślimaki porozsypywać popiół, może być drzewny lub węglowy, albo nawet resztki z worka po węglu drzewnym do grilowania,można je dokładniej porozgniatać np w grubszym worku foliwym wałkiem do ciasta. Kobieta to potrafi.
Niestety, na wyjątkowo namolne ślimaczki to nie działa. U nas w zeszłym roku prawie cała działka była obsypana ( to także jest nawóz), a ślimaczki czuły się nadal rewelacyjnie.
Powiem tak: mnie jest ich szkoda. Są takie sliczne z tymi swoimi czułkami....Chciałabym, aby sobie poszły, same, bez potrzeby ich zabijania. Mnie osobiście one nie przeszkadzają, choc jest mi bardzo przykro, gdy skonsumuja jakis okaz. Niestety, moja mama usmierca je, gdy tylko dojrzy ( dobrze, ze już wzrok ma bynajmniej nie sokoli). Razem z córkami ocalamy maluszki wyrzucając je na sąsiednią działkę, należącą do mojego brata, który na szczęście totalnie lekceważy temat. Ale to prawda - ślimolków jest zatrzęsienie. A może ktoś zna sposób, aby je pożegnac, nie zabijając?
Andżeliko, strasznie mi przykro.... takiego sposobu niestety BRAK!!!! Ja też je zbierałam do reklamówki i wywoziłam , a teraz niszczę jaja i niestety dla dojrzałych osobników jestem równie bezlitosna.............
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach