Wysłany: 15 Styczeń 2007, 11:10 PACHYPODIUM - choroby i szkodniki
Witam wszystkich.
Mam prośbę do Was. Czy możecie mi powiedzieć co dolega mojej roślince i jak zaradzić chorobie? Od pewnego czasu zaczęły na wierzchołku usychać listki, między kolcami pojawiła się delikatna przędź, na kolcach widoczne są bardzo małe kropelki. Wygląda to mniej więcej tak:
Jeśli ta jak piszesz przędź wygląda jak wata to sa to wełnowce. Wówczas najprostszym i skutecznym rozwiązaniem jest zmycie tego przy pomocy mikstury letniutka woda +płyn do naczyń w takiej ilości by woda się nie zapieniła + 100g denaturatu. Paczka waty i w twoim wypadku patyczek na który będziesz nawijać watę by dojść w zakamarki.
Tajemnicą powodzenia jest bardzo częste zmienianie waty bo na niej będą gromadzić sie jaja i przy okazji będziesz je roznosił po roślinie.
Mam nadzieję, że nie widać tam delikatnej pajęczyny.
na zdjęciu pajęczynki nie widać, natomiast widać białe punkty dlatego sądziłam, że to wełnowiec. Zresztą wełnowiec powoduje lepką wydzielinę.
Ale ty widzisz lepiej.
Jeśli to pajęczyna to trzeba pójść do sklepu ogrodniczego i kupić preparat na przędziorka . Nie podaję ci nazwy bo nie wiem co zastaniesz w swoim sklepie. Potem dokładnie wg instrukcji przygotuj roztwór. Roślinę wstaw do wanny i dokładnie opryskaj z każdej strony. Tylko opryskiwacz trzymaj około 30 cm od rośliny i do gotowej już cieczy dodaj kilka kropel płynu do naczyń. Ponieważ skórka rośliny jest prawdopodobnie gładka(nie chodzi o kolce) to preparat będzie się lepiej trzymał na roślinie. Po obeschnięciu postaw na miejsce stałe.
Hmmm zastosowałem się do powyższych rad i nie działa. Już się cieszyłem, że wszystko jest w porządku, roślinka wypuściła nowy listek, lecz po 3-4 dniach zaczął się marszczyć od środka i pokrył go czarny nalot. Wygląda to mniej więcej jakbym kurz z telewizora nim wytarł. Pomóżcie dobrzy ludzie, bo jak tak dalej pójdzie to moja ukochana roślinka kopyta wyciągnie .
Kiri zacznijmy od początku. Czyli rozpatrz takie opcje
czy go nie przelałaś,
czy niema za ciemno, za zimno,
Jeśli roślinka rośnie to może nie ma co jeść bo korzenie przerosły bryłę
Natomiast ten jak to nazywasz kurz to najprawdopodobniej pleśń. Dlatego zaczęłam się zastanawiać nad twoim sposobem postępowania w tym ciemmnym okresie roku.
Może to być przypadek ale nie sądzę. Bo liść nie marszczy się bez powodu. U gruboszowatych najczęściej z powodu zbiegu kilku czynników pielęgnacyjnych tzn przy zbyt małej ilości światła i obniżonej temp zbyt obfite podlewanie, albo po długim okresie suszy od razu obfite podlanie ziemi.
Zastanów się czy któryś z tych wymienionych przeze mnie czynników nie wystąpił. Liść trzeba oberwać bo to co widziśz jako kurz to są zarodniki grzyba.
Jeśli ten kurz wystąpił na wierzchniej stronie liścia to może być to także szara pleśń, a jeśli na spodniej stronie to mączniak rzekomy. To są dwie choroby które zwalczysz tym samym środkiem. Np. Amistar 250 SC.
Dzięki za posta. Przyznam się, ze chyba jesienią nadmiernie go podlewałem. Moje mieszkanie ma skierowane okna, na północny wschód, przez co nie jest zbyt mocno nasłonecznione. Temperatura w mieszkaniu utrzymuje się w okolicy 20-22C. Zimą zupełnie zaprzestałem podlewania roślinki. Doniczka jest raczej odpowiednia i korzenie mają dosyć miejsca.
Ten grzyb na liściu wygląda tak:
Prosiłbym jeszcze bardzo o dalsze wskazówki odnośnie pielęgnacji rośliny jak i o informacje jak ten sukulent się nazywa.
Jak należy podlewać tą roślinę co ile - raz na tydzień, miesiac itp.?
JA mam cała goła roślinkę ma może ok 1 m. ale doniczka jest mała - może dlatego nie ma lisci. JEst tylko jakiś mały na czubku ale on pewnie i tak zgnije.
Z boku wyrusł mi nowy pachypodium - co nalezy zrobić żeby go przesadzić i zeby sie przyjął (planuje go oderwać od matki ale nie wiem czy sie przyjmie)?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach