Wysłany: 6 Sierpień 2006, 21:49 pelargonie - co im dolega ?
Proszę o poradę w sprawie pelargoni. Od kilku tyg. na liściach pojawiają się takie zmiany jak na zdjęciach. Mam w skrzynkach przemieszane pelargonie rabatowe razem z bluszczolistnymi i chorują tylko bluszczolistne. Przeglądałam forum poszukując, co by to mogło być; czytałam w jednym z wątków wypowiedź Zoe nt. korkowatości liści, myślicie, że może to być właśnie to ? Żadnych robaczków, pajączków itp. nie zauważyłam. Kwiaty trzymam na oknach od str. wschodniej, południowej i zachodniej - na każdym z nich są podobne zmiany. Podlewam 1xdz. zaraz po zachodzie słońca, podczas ostatnich upałów 2xdz. (dodatkowo rano, ok. 8-9ej, z wyjątkiem tych na wschodnim oknie). Woda - kranówka odstana przez noc, temp. pokojowa. Nawóz- przez pierwszy m-c PlantonS (do surfinii), raz/tydz. w dawce zalecanej przez producenta (wcisnął mi go facet sprzedający te kwiaty w hurtowni, mówiąc, że równie dobrze nadaje się do pelargonii). Potem, gdy pojawiło się to choróbsko, przez ok. 3 tyg. przestałam w ogóle nawozić (myślałam, że to z przenawożenia??), teraz od m-ca używam Biopon(do pelargonii) w dawkach producenta. Od zawsze staram się, by przy podlewaniu nie zamoczyć liści. Intensywność pojawiania się zmian na nowo wyrosłych liściach - jaka była, taka jest (nic nie pomogło). Dodam jeszcze, że pędy ze zmianami na liściach gorzej kwitną, tzn. zawiązek kwiatu ma wielkość mikro w porównaniu z normalnym i najczęściej żółknie i zamiera zanim pojwią się jakiekolwiek kwiatki (płatki), albo zamiast 7 odnóg, na których są kwiatki (nie wiem, jak to fachowo nazwać) wykształca się tylko 3 i to mizerne.
uff, ale mi elaborat wyszedł, dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca...
Liczę na rady forumowiczów (to moje pierwsze kwiaty balkonowe w życiu).
planuję zmniejszyć dawkowanie nawozów, tak jak wyczytałam na tym forum, do 1/2 dawki
Co jeszcze można by zrobić ?
Korkowatość pojawia się także, jeśli następują znaczne wahania zawartości wody w podłożu, a to przy tych upałach występowało na pewno . Dużo wody w chwili podlewania i w południe jej prawie całkowity brak. Poza tym jeśli wody do popłudniowego podlewania nie trzymałaś w tym samym miejscu co kwiaty to różnica temperatur mogła być znaczna.
Teraz na tych osłabionych roślinach bardzo łatwo o szarą pleśń. Opryskaj zapobiegawczo. NIe wiem co dostaniesz w sklepie w małym opakowaniu. Więc nie piszę nazwy. Wystarczy, że poprosisz o środek na szarą pleśń i w jak najmniejszym opakowaniu.
Witam wszystkich! Jestem tu pierwszy raz i chce opowiedzic o swoich kwiatach.W tym roku pierwszy raz posadzilam na swoim wlasnym balkonie pelargonie. nie cieszylam sie nimi zbyt dlugo ,poniewaz w oczach zaczely mi marniec.Nie wiedzialam co sie dzieje.Pielegnowalam je tak troskliwie,podlewalam codziennie i nawozilam raz w tygodniu a jednak zrobily sie z nich suche badyle. Postanowilam zajzec glebiej, wywalilam z jednej doniczki kwiaty i okazalo sie ze pod kazdym korzeniem byla cala masa zoltych kuleczek.Pdejzewam ze byly to pewnie jakies szkodniki o ktorych nie mam pojecia.Prosze doradzcie mi jak mam postepowac w takich sytuacjach.
Pozdrawiam!
To winne jest podłoże jakie kupiłaś. Prawdopodobnie było to stare podłoże szklarniowe, a tam można znaleźć wszystko. Winien mógł być sprzedawca rozsady, który przesadzając rośliny mógł na dno doniczki walnąć garść nawozu o przedłużonym działaniu i nie poinformował o tym, a ty nawożąc dodatkowo zniszczyłaś rośliny.
No Kotek to żółte okrągłe to nawóz wolno rozkładający się wieloskładnikowy. Sprzedawca nie ma obowiązku informować że coś takiego zastosował. Jak przesadzamy rośliny balkonowe do skrzynek to widać od razu co się kryje między korzeniami.
Zoe, dzięki za odpowiedź
Od dziś zaczęłam wystawiać konewki z wodą do wieczornego podlewania na taras obok kwiatów, tak by ją słońce trochę nagrzało.
No i postaram się pomyśleć coś w najbliższym czasie nad tym środkiem na pleśń...
Zoe i Gagatek,dziekuje za Wasze opinie na temat mooich pelargonii.Ja jestem jednak przekonana ze to byly jaja jakichs robali ,ale moge przeciez sie mylic.Te zolte kulki pryskaly mi pod palcami jak jakies pluskwy(obrzydlistwo).Efektem koncowym bylo wyrzucenie moich kwiatow i calej tej ziemi,Zostala mi jedna doniczka pelargonii ktore sie uchowaly.
Czy w przyszlosci moge jakos uniknac tych niespodzianek?
Pozdrowionka!
Jeśli to były jaja robali to masz na przyszłość zadanie.
1)Nie kupować byle jakiego podłoża do skrzynek lepiej 2 złote dołożyć i kupić jakiejś znanej firmy.
2)Kupioną rozsadę wyjąć z doniczki i dokładnie obejrzeć korzenie, nawet jak trochę uszkodzisz to się zregenerują.
3)Jeśli choróbsko lub robale wystąpią to na forum zawsze uzyskasz poradę zanim poczynią nieodwracalne spustoszenia.
Ja jednak będę się upierać że to nawóz. One mają otoczkę a nawóz właściwy znajduje się wewnątrz. Jak się je rozgniecie to właśnie wypływa a raczej wyskakuje nawóz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach