Na pierwszych zdjęciach są widoczne objawy choroby. Rośliny zaatakowane są słabsze dlatego spustoszenia po zimie będą większe niż na roślinach zdrowych. Na razie nie wyrokujmy niczego. Kiedy przyjdzie czas najprzód posprzątasz i oczyścisz. Nie wiem gdzie mieszkasz ale może jest gdzieś placówka terenowa Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Tamtejsi inspektorzy podpowiedzieli by gdzie jest najbliższa Stacja Chemiczno-Rolnicza wykonująca analizy gleby. Przynajmniej raz taką analizę powinieneś zrobić. Oni w tej analizie określą jaka jest kwasowość, ile jest zawartości poszczególnych składników tzn azotu, fosforu, potasu, magnezu, żelaza itd. Podadzą także jakimi nawozami zasilić glebę i w jakiej ilości. Koszt takiej kompleksowej analizy to wydatek około 100 zł. Naprawdę warto w to zainwestować.
Uchroni Cię to przed objawami niedoboru lub nadmiaru poszczególnych składników.
Np. brak fosforu powoduje, że wiele roślin ma czerwone przebarwienia na liściach. Jest trochę czasu spróbuj się dowiedzieć czegoś na ten temat i odezwij się.
Ależ skad. Wszystkie rododendrony maja piekne zielone liscie przez całą zime. Tylko jak jest duzu mróz to sie zwijaja. Ten na zdieciu jest całkiem uschniety. Pytanie dlaczego usechł przez zime? To na pewno nie przyczyna temperatury. Jeśli to sprawa grzybów to czy one tez sa aktywne przez okres zimowy?
Ja czegoś tu nie rozumiem. Czy te siedem zdjęć z drugiego postu dotyczyły tylko tego jednego krzaka?
Grzyby zimujące na pędach w postaci przetrwalników uaktywniają się jeśli temperatura jest kilka stoni powyżej zera i odpowiednia wilgotność przez kilkanaście dni.
Roślina mogła być zaatakowana jesienią, mróz tylko dokończył dzieła. Ale jeszcze raz Ci powtarzam niczego nie wyrokuj. Niczego nie spisuj na straty. Jest jeszcze takie zagadnienie jak żywotność rośliny. Poza tym sama miałam porażoną w 90% roślinę jaką odziedziczyłam po poprzedniej właścicielce ogrodu przez wszystkich spisaną na straty. Postanowiłam że spróbuję ją odratować mimo, że zdawałam sobie sprawę,że może nic z tego nie wyjść. Musiałam ściąć wszystkie pędy na wysokość 2 oczek. Parę razy pochlapać i przez rok obejść się bez kwiatów. Teraz mam ładną kwitnącą roślinę. A wyglądała gorzej niż Twoja.
Wiesz najbardziej to mnie martwi jak powjawiaja sie zmiany koloru na lisciach zaczynaja brunatniec. Widac to na zdieciach. Pod spodem listka nie widze rzadnych nalotow. Ktos powiedzial, ze to jakiś grzyb. i powinno sie takie liscie usuwac. Wiec je odrywam, Ale ciagle sie to powtarza na jakis krzakach i wiem że to juz jakas choroba. Może jakies opryskiwanie temu może zapobiec? A ten krzak który wyglada bardzo zle jest chyba do usuniecia bo jego paki zbrazowialy i sa kompletnie zbutwiałe w srodku. Tak samo jak przycinam lodygi to sa w srodku calkiem suche
Ja wiem że ręce świerzbią i już chciałoby się coś robić. Tym bardziej jak coś nie idzie tak jak trzeba. Ale to słońce to jeszcze nie wiosna. To dopiero końcówka lutego.
Aby zapobiegać chorobom trzeba najpierw usunąć zarodniki grzyba zimujące na pędach. Na pędach są jeszcze mało groźne. Zaczynają być groźne gdy nabrzmiewają pąki. Bo wraz z otwieraniem się pąków liściowych następuje porażanie tych małych listeczków. Więc trzeba chronić rośliny kiedy są najmniej odporne. To jest podstawa. Jak tylko pogoda pozwoli należy zacząć usuwać wszystko co jest do usunięcia łącznie z zieleniejącymi chwastami. Potem jeśli okaże się, że krzew na suche pędy aż do podstawy wytniesz je. Odgrzebiesz trochę ziemi zwierzchu i sprawdzisz korzenie. Jeśli coś wyda się podejrzane to należy bezwzględnie korzenie wykopać. Jeśli wykopałeś krzew to dokładnie obejrzyj korzenie. Jeśli zdecydujesz się spróbować ratować to posadź korzeń do jakiejś donicy. I postaw zdala od innych krzewów. W trakcie wiosny zobaczysz czy odbije z korzenia czy korzeń zgnije to wówczs wywal razem z donicą.
W trakcie sezonu mogą się pojawić ojawy chorobowe na liściach. Wówczas jest taka zasada. Obrywa się wszystko co chore/dokładnie/ i zaraz po tym wykonuje się oprysk. Dlaczego jest on ważny. Każde oberwanie liścia pozostawia ranę, która stanowi wrota dla wszelkiej maści bakteri i grzybów, które przecież zawsze znajdyją się w powietrzu, leżą na pędach i liściach, a także na Twoich rękach.
Zapomnij co do tej pory napisałam. Totalnie zapomnij. Tobie potrzebne jest coś innego.
Musisz przeczytać książeczkę Mieczysława Czekalskiego "Różaneczniki". Możesz ją zamówić w księgarni wysyłkowej
np. http:/wysylkowa.pl
Jeśli po tym będziesz miał jakieś uwagi jestem do Twojej dyspozycji.
przeglądam te powiedzmy archiwalne posty i widzę, że po ostatniej zimie miałem to samo, główną przyczyną było to, że mój kochany piesek siusiał na wystające spod śniegu krzaczki oberwałem zbrązowiałe listki, podlałem magiczną siłą i po krzyku, również tym spryskałem, teraz są już OK
Problem polega na tym, że uszkodzenia słoneczne, część chorób lyb takie podlewanie przez psiaka może mieć podobne objawy i jeśli się tego nie widzi to trudno wyrokować. Dlatego porządny opis wszystkiego ułatwia diagnozę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach