Wysłany: 12 Sierpień 2007, 09:45 Rośliny choruja, prośba o potwierdzenie diagnozy
Witam
to mój pierwszy post, więc najpierw chciałabym wszystkich powitać i pochwalić to Forum. Zaglądałam tu już od czasu do czasu szukając rożnych informacji, teraz jednak potrzebuję pomocy. Jako kobieta pracująca zazwyczaj nie mam czasu dokładnego studiowania listków w ogrodzie i moje ogrodnictwo sprowadza sie do zakupu roślin, wsadzenia ich na moim póki co polu i podlewaniu. Teraz zaczęłam urlop - mam więc czasu więcej, wiec sie zaczęłam przyglądać. I jestem przerażona - mam wrażenie, ze cały mój ogród jest chory. Wiciokrzewy mają nalot i więdną, róże są łyse do połowy, a liście nad ta łysością są pożółkłe i mają czarne plamy. Kwiaty róż są poprzebarwiane, jeden mimo, ze nie przekwitł - cały był spleśniały. Nie wspomnę o sadzie...
Tu wklejam parę zdjęć
Mam prośbę - potwierdźcie proszę, czy dobrze zidentyfikowałam choróbska:
- róże czarna plamistość + szara pleśń
- wiciokrzew jakiś mączniak
i teraz czy jak użyję BRAVO na zmianę z AMISTAREM to wyleczę moje rośliny? Mam pryskać czy podlewać?
I proszę bez inwektyw, już ja sama wiem jaki ze mnie ogrodnik
pozdrawiam
grzdak
Inwektyw nie uświadczysz bo to forum eliminuje tych którzy lubią tego typu zachowania.
Diagnozę potwierdzam. Z uwagi na prawdopodobne pojawienie się mączniaka prawdziwego (biały nalot na wierzchiej stronie liścia) proponowałabym ci zmianę jednego środka na któryś z tych
BAYMAT AE
EUPAREN MULTI 50 WG
Ponieważ ani Bravo ani tym bardziej Amistar nie radzą sobie z tą chorobą, poza tym wymienione przeze mnie środki lepiej radzą sobie z czarną plamistością na różach.
Jeśli byś ich nie dostała to kup Topsin i stosuj na zmianę z Bravo lub Amistarem.
dziękuję Zoe,
powiedz jeszcze proszę : pryskać, czy podlewać tymi siuwaksami no i czy wiciokrzewa ma wyciąć przy ziemi (połowa jest w plamach, a druga połowa zwiędła) czy potraktować chemią i zostawić?
baaaardzo dziękuję
pozdrawiam
grzdak
Te środki to są do opryskiwania. Ziemię podlewamy przy innych chorobach.
Co do cięcia wiciokrzewu to jest to uzależnione jak go prowadzisz. W żadnym wypadku nie tnie się aż do ziemi. Możesz go w ogóle nie ciąć. Chodzi tylko o to by zlikwidować chorobę.
Ja swój prowadzę przy siatce i traktuję jak swego rodzaju osłonę i tnę jak żywopłot tyle tylko że jest płaski. Tak że ma on teraz około 10 cm grubości.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach