I tak go go najbardziej kocham ze wszystkich moich kwiatuszków, chociaż rodzina uznaje mnie za wariatkę. Ostatnio przekonywałam go [skrzydłokwiata], że obcinanie niedorobionych listków nie boli
Gość
Wysłany: 11 Marzec 2006, 19:07
sluchajcie dziewczynki, nie chce sie czepiac ale czy naprawde nie mozna by bylo oprocz roznych "nazw" takze rownolegle pisac nazwy lacinskie. Nie chodzi mi o to, aby z forum uczynic potwora w dodatku nudnego przez nadymanie jakis tam spraw. ja po prostu mam problemy z nazwami typu zelazne liscie
juz wiem, ze to Aglaonema ale jaki gatunek?
To Aspidistra elatior. Na śląsku gdzie się wychowałam była w każdym prawie domu. Teraz może uchodzić za rarytasa bo gdzie ją dostać?
Przepraszam, ale mam słabość do wariackich nazw. Poprawię się.
i to jest tak wlasnie z tymi nazami. poniewaz nie hoduje wszystkich chabazi to zawsze podpieram sie google do poszukiwan , no i wyszlo mi Aglaonema, a tu niepodzianka bo okazuje sie, ze to Aspidistra
Gość
Wysłany: 11 Marzec 2006, 22:28
Aglaonema to też roślina nie do zdarcia. Moja zadowala się podlewaniem raz na półtora tygodnia, nawozu nie widział od jesieni, a skubana wypuszcza kolejnego liścia. Podobno nie lubi wyziewów z kuchenki gazowej, a moja stoi w kuchni i dobrze jej.
Mi własnie bardzo ladnie zawsze rosly skrzdlokwiaty, ale tej zimy mam problemy z wszystkimi roslinami doniczkowymi .
No, moze kaktus sobie dobrze radzi i "grudnik" chociaz ten zakwitl zima jednym kwiatem!!! Tak zle jeszcze nie bylo.
Wielka Hoya zgubila polowe lisci, druga ledwo zipie, yucca bladozolta a difenbachie zaatakowaly mszyce.
Dobrze, ze idzie wiosna...
Tu musisz się zastanowić co zmieniłaś, że wszystkie kwiaty zareagowały negatywnie.
Musisz uwzględnić starzenie się kwiatów. Poprzesadzaj co trzeba. Te których nie przesadzisz zacznij zasilać połową dawki. Od połowy kwietnia już pełną dawką.
Osobiście z mszycami nie bawię się w żadne domowe sposoby tylko kupuję Pirimor w aerozolu i po mszycach.
W koncu udalo mi sie usiasc do komputera i umiescic zdjecie mojego biedaka
Tak wygladaja prawie wszystkie liscie. Zaczyna sie od samego czubka i wysych dalej.
Sprawdzilam jak tam w doniczce. Na dnie jest drenaz a korzenie nie sa przegnile.
Gość
Wysłany: 16 Marzec 2006, 07:26
pozwolilem sobie zmienic link w twoim poscie na prawidlowy. pamietaj, ze jak upload jest zrobiony to kopiujesz 2 link od gory, oznaczony Thumbnail for forums (1). wtedy w poscie bedzie widoczne zdjecie a nie link. wg mnie - ale moge sie mylic lisc aroida pokazuje typowe przedawkowanie nawozu a nie chorobe
Zgadzam się z wojtkiem to mogą być błędy w uprawie.
Napisz dokładnie co robiłaś przez zimę, bo było coś co spowodowało,że wszystkie kwiatki sprawiają problem.
W jakiej temperaturze są kwiatki, jak często podlewałaś, czy nawoziłaś, jak daleko od okna, czy w pobliżu jest grzejnik, ile lat ma twój kwiatek. Kiedy go przesadzałaś, do jakiej ziemi. Zrozum my tego kwiatka nie widzimy, nie wiadomo czy plamy na liściu są suche czy nie, jest na nich jakiś nalot lub grudki czy nie. Jeśli robisz zdjęcie plamy na liściu to zdjęcie nie musi obejmować całego liścia tylko plamę i fragment zdrowej blaszki. Wówczas zdjęcie będzie więcej mówiło o plamie. Możesz umięścić dwa zdjęcia jedno takie jak zamieściłaś, drugie takie jakie opisałam.
Pisząc to nie robię ci wyrzutów tylko staram ci się uświadomić /przy okazji i innym użytkownikom/ jak ważne są bardzo szczegółowe informacje. My naprawdę chcemy pomóc.
Na bazie twojego przypadku chcę podpowiedzieć ,także innym to, co często ulatuje, kiedy gryzie nas problem. Wiem, że nie wszystkie pytania będą dotyczyć ciebie więc odpowiedz na te, które są dla ciebie ważne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach