Jacku Basudin jest już w sklepach nie do kupienia. Jego następcy nie są tak skuteczni.
Metoda Jarka nawet jeśli bardzo ryzykowna jest znana od dość dawna. Sporadycznie stosowana(dlatego mało kto odważy się ją polecać) z uwagi właśnie na swą ryzykowność.
BYłam u koleżanki w jej pracy (wezwała mnie) i cóż zobaczyłam cały stefanotis bukietowy w wełnowcach Doradziłam co wiedziałam ale ona wcale się nie zna na kwiatach i nie ma do nich cierpliwości czyli chyba nie uratuje A gorsze to, że go ktoś jej dał a ona postawiła wśród innych zdrowych kwiatów Z 2 tygodnie stał z innymi.
Jak myślicie czy inne też już są zarażone
Dziękuję.
Z obawy o swoje nie zabrałam! SZczepkę tylko wzięłam, że w razie co będzie nowy. Myłam 10 razy pod lupą i jakąć tam trucizną prysnęłam i siedzi pod folią chyba zadowolona
Muszę kupić nowy zapas trucizny bo niecierpek ma przędziorka , a bratek i pysznogłowka mszyce a trucizna, którą posiadam rozmnaża je raczej
Nerwicy można dostać Możecie coś mocnieszego polecić skarby moje
MOgłabym w garażu, w piwnicy . Głupia jestem o kwiatka sie martwię jak o człowieka aż mnie coś w sercu ściska Dodam jeszcze,że jest bardzo duży, listków zatrzęsienie czyli z ratowaniem roboty dużo.
Dawniej dobrym sposobem na wszelkie paskudztwa był chlorochinaldin. Wystarczyło rozpuścić 3-4 tabletki na wiadro wody i roślinę wykąpać. szkoda, że już go nie produkują.
Tak sobie pomyślałam, że może podczytuje nas jakiś farmaceuta i zna współczesny środek który zawiera tą samą substancję czynną. Gotowa jestem wypróbować na jakimś moim zdechlaczku.
Chlorochinaldin produkują U nas w aptece jest. Dziś mój mąż dostał nawet kartkę z reklamą tego leku. A Marynia mówi, że nie produkują Może pomyliłaś Maryniu z innym lekiem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach